BEZ GLUTENU

Bezglutenowe ciasto dyniowe

Przepyszne bezglutenowe ciasto dyniowe! Bez potrzeby wcześniejszego przygotowywania puree dyniowego!

Proste i szybkie bezglutenowe. Często gdy miałam ochotę na dynię, rezygnowałam z jej przygotowywania, ponieważ trzeba było z niej zrobić puree wstępnie piekąc ją w piekarniku. Dla leniwca to było o wiele za dużo roboty. Robiąc ciasto dyniowe nie mowy o żadnym puree dyniowym, do michy od razu leci surowa dynia i gotowe! Po co piec ją dwa razy?!

No i oprócz zdjęć jest i video! Mam nadzieje, że się podoba i pomoże w gotowaniu. Czasem łatwiej jest gdy się coś zobaczy, a nie przeczyta. 🙂 Jak tylko będę miała nadmiar wolnego czasu to i reszta przepisów zostanie prosto i łatwo przedstawiona w formie krótkich filmików.

Miłego oglądania, gotowania i zajadania się ciastem dyniowym 🙂

0EAB5AEC257645B1A3587F3F82F5E4E9

Składniki:

 

500 gram mąki ryżowej

500 gram surowej dyni, startej na tarce jażynowej

1 łyżeczka sody oczyszczonej

2 łyżeczki przyprawy do piernika

3 łyżki mielonego siemienia lnianego

1 / 2 szklanki oleju

1 szklanka mleka roślinnego

szczypta soli

 

Przygotowanie:

  1. Dynię kroję na pół i wydłubuję wszystkie pestki. Obieram za skórki i kroję na części, ścieram na tarce jażynowej.
  2. Startą dynię odmieżam i dodaję do dużej miski razem z mąką, przyprawą do piernika, mielonym siemieniem lnianym, olejem i mlekiem roślinnym. Całość dobrze mieszam i krótko blenduję ręcznym blenderem.
  3. Ciasto przekładam do sylikonowej formy do pieczenia lub brytfanny wyłożonej papierem do pieczenia
  4. Piekę 30 minut we wcześniej nagrzanym piekarniku na 180*C.

Wegańska fasolka po bretońsku

Wcale się nie różni od tej z mięsem! Czemu? Bo przyprawy mają moc!

Ciągle pada i jest zimno, dlatego potrzeba czegoś ogrzewczego i aromatycznego. Ohh fasolka po bretońsku to najlepsze co można zrobić w taką pogodę + kawałek pysznej bułki i od razu jest uśmiech na twarzy. Łatwo, zdrowo i smacznie. To trzy podstawowe zasady, do których obecnie się stosuję. Po za tym, zrobiona raz w dużym garnku starczy na długo 😉 No chyba, że ktoś ma w domu żarłoka, który wszystko zje! Fasolka jest dość sycąca, więc liczę, że choć trochę zostawi na drugi dzień, wtedy ma jeszcze lepszy smak. Sekret tkwi w dużej ilości majeranku, ale najważniejsza jest  odrobina wędzonej papryki, to ona jest kropką na „i”!

_MG_9766

Składniki:

( 6 – 8 porcji )

 

400 gram fasoli ( pinto, biała lub czerwona )

2 szklanki passaty pomidorowej

2 cebule

2 liście laurowe

2 ziela angielskie

1 łyżka sosu sojowego ( BG: tamari )

1 łyżka majeranku

1 łyżeczka słodkiej papryki

1 / 3 łyżeczki wędzonej papryki

1 / 3 łyżeczki cząbru

1 / 4 łyżeczki ostrej papryki

pieprz

2 łyżki oleju rzepakowego

 

Przygotowanie:

 

info: dzień wcześniej ( przez co najmniej 12 godzin namaczam fasolę )

  1. Następnego dnia odcedzam fasolę, płuczę pod bieżącą wodą, zalewam świeżą wodą, tak aby ją przykryła i gotuję do miękkości. Nie dolewam wody.
  2. Obieram i drobno siekam cebulę. Na patelni na rozgrzany olej wrzucam liść laurowy, ziele angielskie i pierz. Po chwili dodaję cebulę. Gdy się zeszkli dodaję przyprawy. Zestawiam z gazu.
  3. Do ugotowanej wcześniej fasoli dodaję passatę pomidorową i sos sojowy, następnie cebulę z przyprawami. Doprowadzam do wrzenia i gotuję jeszcze przez około 15 minut. Jeżeli chcę gęstszą konsystencję dłużej gotuję na małym ogniu.

podaję z bułeczkami lub chlebem

Panna Cotta z żurawiną

Słodka panna cotta i lekko kwaskowata żurawina. Idealny deser na spotkanie przy kawie lub herbacie.

Można je przygotować wcześniej i zostawić w lodówce na nagłe sytuacje. Świetnie się sprawdzają na niezapowiedzianą wizytę gości lub małe wieczorne zachcianki. Nie ma co tu dużo pisać tylko lecieć do kuchni i przygotowywać, bo nie wiadomo kiedy przyjaciółka wpadnie na babskie pogaduchy, a coś trzeba podać ;). Skoro za oknem szaroburo, to trzeba się rozgrzać gorącą herbatą, najlepiej od herbatczar.pl i osłodzić sobie życie wegańską panna cottą!

Podstawowy przepis jest pochodzi z justonecookbook

_MG_9903_MG_9908_MG_9912

Składniki:

( około 8 porcji )

 

175 gram naturalnego tofu Polsoji

1 1 / 2 szklanki mleka sojowego

1 łyżka agar – agar

3 łyżki ksylitolu

 

polewa żurawinowa:

 

2  szklanki świeżej żurawiny

1 / 4 szklanki wody

1 łyżka melasy

3 łyżki ksylitolu

 

Przygotowaine:

 

Puddingi:

  1. Do garnka wrzucam tofu, mleko sojowe i ksylitol. Blenduję na gładką masę.
  2. Do zmiksowanej masy dodaję agar – agar i doprowadzam do wrzenia, następnie zmniejszam ogień i gotuję przez około 5 minut, cały czas mieszając.
  3. Masę przelewam do form na muffinki i odstawiam do zastygnięcia.

Polewa żurawinowa:

  1. Na patelnie wrzucam żurawinę, następnie zalewam ją wodą. Pod przykryciem doprowadzam do wrzenia. Zmniejszam ogień dodaję melasę i kstlitol. Duszę przez około 10 minut. Pod koniec miażdżę żurawinę łyżką. Odstawiam do ostygnięcia.

Klasycznie, banan ze szpinakiem

Klasycznie super pysznie! Podstawą robienia koktajli owocowych jest prostota. Tylko trzy składniki, które gwarantują pyszne zielone drugie śniadanie pełne witamin i minerałów.

Zielone koktajle są wiecznym hitem. Bardzo dawno ich nie robiłam, oj bardzo dawno. Raczej lato powinno pobudzać ochotę na owocowe koktajle, u mnie jest inaczej. Zawsze okres jesienny jest czasem blendowania koktajli. Po wielu próbach zawsze wychodzi na to, że te klasyczne są najlepsze. Za każdym razem w razie nagłego głodu sięgam po sprawdzony przepisy na koktajl owocowy i nie kombinuję z nowymi przepisami. Gdy jestem głodna najchętniej zjadłabym wszystko więc to nie jest dobry czas na wymyślanie nowych miksów. Ostatecznie w blenderze ląduje wszystko. Pewno taka kombinacja jest super zdrowa, przez wzgląd na ogromną ilość różnorodnych owoców, ale nie koniecznie smaczna. Druga sprawa, która mnie zawsze dręczy podczas robienia koktajli jest ich ilość. Wolę wypić je od razu świeżo zmiksowane, zamiast zostawiać w lodówce na później. Prawie zawsze wychodzi o wiele za wiele, gdy potrzebuję tylko jedną porcję. To jest jeszcze jedno za, dlaczego wracam do klasycznych sprawdzonych przepisów na koktajle owocowe.

Dlatego polecam prosty trzyskładnikowy zielony koktajl z bananem, który zapewnia wszystkie najważniejsze witaminy i masę słodyczy, a szpinakiem z ważnymi przeciwutleniaczami i mlekiem roślinnym. Gwarantuę, że będzie smakować i nie zostaną żadne resztki.

_MG_0015 _MG_0021

Składniki:

( 1 szklanka )

 

1 banan

1 spora garść szpinaku

1 / 2 szklanki mleka roślinnego, słodkiego

 

Przygotowanie:

  1. Obieram banana i wrzucam do pojemnika blendera razem ze szpinakiem i mlekiem roślinnym. Blenduję na gładką masę i przelewam do szklanki.

Zupa dyniowa z kolendrą, pomidorami i ziemniakami

Sezon na dynię trwa, czyli pyszna rozgrzewająca zupa krem z kolendrą, ziemniakami i dynią.

Sama jest lekko słodkawa i bez większego wyrazu. Jej puree wszędzie znajdzie swoje zastosowanie. Można ją użyć do bułeczek lub chleba, koktajli, placków śniadaniowych lub curry. Jak poskromiłam dynię tym razem? Garść przypraw, treściwe ziemniaki i jest pyszna zupa krem gotowa na obiad.

_MG_9884

Składniki:

( około 6 porcji )

 

400 gram mrożonej dyni, obrana i pokrojona w kostkę

1 / 2 kg ziemniaków

1 cebula

3 ząbki czosnku

ok. 8 pomarańczowych pomidorów lima

1 płaska łyżeczka mielonych nasion kolendry

1 łyżka oleju rzepakowego

1 łyżeczka słodkiej papryki

1 / 2 łyżeczki mielonego imbiru

1 / 3 łyżeczki kurkumy

1 / 3 łyżeczki cynamonu

1 / 4 łyżeczki cayenne

3 łyżki płatków drożdżowych

1 litr wody

sól morska + pieprz

 

Przygotowanie:

  1. Obieram i siekam cebulę i czosnek. Na dnie garnka rozgrzewam olej, następnie dodaję cebulę, gdy jest prawie zeszklona dodaję czosnek. Do zeszklonej cebuli i czosnku dodaję słodką paprykę, imbir, kurkumę, cynamon i cayenne. Całość mieszam.
  2. Obieram i kroję ziemniaki dodaję je do garnka razem z mrożoną dynią. Całość bardzo dobrze mieszam, aby dynia i ziemniaki pokryły się przyprawami. Następnie kroję pomidory i również dodaję do garnka. Duszę pod przykryciem przez 5 – 10 minut. Następnie dodaję wodę. Doprowadzam do wrzenia, następnie zmniejszam ogień i gotuję do czasu, aż zmiękną ziemniaki.
  3. Gdy ziemniaki są już miękkie zestawiam zupę z ognia i dodaję płatki drożdżowe. Doprawiam solą i pieprzem wedle uznaniem.

 

Przed podaniem doprowadzam do wrzenia. Dekoruję świeżą kolendrą. Podaję z ulubionymi nasionami i orzechami. Posypuję wegańskim parmezanem. Lubię też z grzankami lub tostami.

Zupa pomidorowa ze świeżych pomidorów

Domowa pomidorówka, nie z koncentratu tylko prosto ze świeżych pomidorów z bazaru.

Tym razem nagotowałam rosołu na zapas. Nie byłam w stanie go przejeść więc połowa poszła do zamrażalki, a połowa na pomidorówkę. Za zwyczaj robiłam ją z koncentratu. Nie wiem czy to, źle czy dobrze, ale chyba nie najlepiej. W każdym bądź razie tak się ją zawsze robiło u mnie w domu. Dla odmiany ostatnio gdzieś wyczaiłam, że można ją zrobić ze świeżych pomidorów. ..i tak od dzisiaj zawsze będę robić. Wydaje mi się, że to o wiele zdrowszy sposób, a w smaku jest w sumie całkiem podobna, tylko, że lepsza.

Pomidorówka do to dopiero początek jesieni, w sumie fajnie, że w końcu przyszła. Osobiście uważam, że jesień jest najlepszą porą na gotowanie zup. Nie wiem czemu, ale zawsze mi się kojarzy z kolorami panującymi za oknem. Różne odcienie liści i trawy. Wiatr unoszący wszystko w powietrze i deszcz. Idealny czas, aby zjeść równie kolorową rozgrzewającą zupę, a potem wskoczyć pod koc z gorącą herbatą i dobrą książką.

_MG_9804 _MG_9805

Składniki:

( 4 – 6 porcji )

 

1 litr rosołu

około 20 pomidorów lima

1 / 2 łyżeczki bazyli

1 / 2 łyżeczki oregano

1 / 3 łyżeczki tymianku

1 łyżka oleju rzepakowego

1 cebula

1 główka czosnku

xylitol lub cukier trzcinowy

sól morska

 

500 gram ulubionego makaronu

 

Przygotowanie:

1. Od pomidorów odrywam ogonki i wrzucam do brytfanny, razem z obraną i przekrojoną na pół cebulą, przekrojoną na pół główką czosnku. Całość posypuję bazylią, oregano i tymiankiem. Polewam olejem rzepakowym. Pikę 20 – 30 minut we wcześniej nagrzanym piekarniku na 180*C.

2. Upieczone pomidory przekładam do wysokiego garnka i blenduję na gładką masę. Czosnku, ani cebuli nie blenduję.

3. W oddzielnym garnku zagotowuję rosół. Do wrzącego rosołu wlewam zblendowane pomidory. Doprawiam cukrem trzcinowym i solą do smkau.

Podaję z makaronem lub ryżem. Dekoruję śmietanką sojową, pietruszką i szczyptą gałki muszkatołowej.

Zupa krem cioci Gosi z ciecierzycy i pomidorów

Lekka zupa idealna na lato. Jej konsystencję i pikantność kontroluję ilością mleka roślinnego.

Tydzień temu byłam na pięknym weselu i muszę się pochwalić, że zostałam tam poczęstowana przepysznymi wegańskimi daniami 🙂 Jednym z nich była obłędna zupa zrobiona przez moją ciocię Gosię. Tak mi zasmakowała, że musiałam ją powtórzyć w domu. Może nie jest dokładnie taka sama, ale starałam się z całych sił, aby była jak najbardziej podobna. Poddałam ją ocenie najbliższym i ku mojemu zaskoczeniu powiedzieli, że jest zbliżona do tej z wesela. Oczywiście ciocia w trakcie imprezy zdradziła mi swój tajemniczy przepis, a ja do niego dodałam od serca troszkę więcej pikanterii i mój ulubiony parmezan. W oryginale było również mleko migdałowe, które zastąpiłam kokosowym, ponieważ tylko ono było w domu tego dnia. Co tu dużo mówić, śmigać do kuchni i gotować zupę! Najlepiej z własnej domowej passaty, bo w końcu jest sezon i teraz mamy najlepsze pomidory w roku.

_MG_0925

Składniki:

( 3 porcje )

 

1 / 2 szklanki suchej ciecierzycy

120 gram selera

1 / 2 cebuli

2 ząbki czosnku

1 / 2 łyżeczki pieprzu cayenne

1 / 2 łyżeczki kminu

1 pomidor

1 szklanka wody

1 szklanka passaty pomidorowej

1 / 2 – 1 1 / 2 szklanki mleka roślinnego

 

Przygotowanie:

1. Obieram i siekam cebulę i czosnek. Szklę w garnku na 2 łyżkach wody. W moździerzu ucieram kmin i dodaję razem z cayenne do garnka. Następnie obieram selera i kroję razem z pomidorem. Dodaję do garnka razem z wodą i passatą pomidorową. Doprowadzam do wrzenia, potem zmniejszam ogień i gotuję do czasu, aż seler zmięknie.

2. Gdy seler jest już miękki, blenduję zupę ręcznym blenderem. Na końcu dodaję mleko roślinne aby otrzymać odpowiednią konsystencję. Ja dodałam 1 szklankę gęstego mleczka kokosowego.

3. Gotową zupę podgrzewam i nakładam do misek. Dekoruję 1 łyżką gęstego mleczka kokosowego lub naturalnego jogurtu sojowego VALSOIA, posypuję 1 – 2 łyżeczkami wegańskiego parmezanu, układam natkę pietruszki i orzechy brazylijskie.

Żółte curry z dyni na ostro

Genialne curry z dyni, bo jest za razem pikantne i słodkie. Można je nazwać dietetycznym, dzięki dyni, która ma dużą gęstość odżywczą i małą liczbę kalorii.

Z tego co pamiętam, nie za często jadałam dania z udziałem dyni. Częściej była jedynie dekoracją na Halloween. No, ale skoro jest sezon to trzeba jeść :). Chociaż nadal nie rzuca mnie na kolana to i tak lubię ją zjeść od czasu do czasu. Przynajmniej ma przyjemny słodkawy smak i co ważniejsze jest pełna witamin i minerałów takich jak magnez, fosfor, mangan i cynk. Dzięki niej będziemy mieli pięknie wygładzoną i rozświetloną cerę. Po za tym, najważniejsze, jest, że nie zakwasza naszego organizmu, a prawda jest taka, że im kwaśniejsze ph naszego organizmu tym większe ryzyko zachorowania na nowotwór. Dlatego jedzmy dynie, bo jest zdrowa i nawet po ugotowaniu nie traci swoich cennych właśniwości.

_MG_0834 _MG_0831

Niby upały minęły, ale jednak temperatura nadal jest wysoka, a ja dalej mam ochotę na pikane potrawy. Po woli zaczynam się czuć jak bym była ze Wschodu. Do tego nie od łącznym dodatkiem musi być chapati. Przepis na chapati można znaleźć w poście razem z zielonym curry z bobu. Jest bardzo łatwe i szybkie do przygotowania. Uprzedzam, jest tak dobre, że bardzo szybko znika, dlatego od razu lepiej jest go zrobić dwa razy więcej. Jeżeli się okaże, że zostanie wtedy można je zjeść na deser z musem karobowym z płatków ryżowych lub super słodką domową nutellą z daktyli. Ha! powinnam ją nazwać daktella! Proponuję również: dzisiaj obiad, jutro lunch, czyli zgarnąć je następnego dnia do pracy lub szkoły z ulubioną pastą lub hummusem z dodatkiem warzyw.

_MG_0841 _MG_0843Składniki:

( 2 porcje )

 

650 gram obranej dyni bez pestek

2 szklanki wody + 2 łyżki

1 / 2 cebuli

1 ząbek czosnku

plaster imbiru

1 / 4 łyżeczki pieprzu cayenne

1 / 4 łyżeczki chilli

1 / 3 łyżeczki łagodnego curry

1 / 2 łyżeczki kurkumy

2 łyżeczki mleka kokosowego

1 łyżeczka sosu sojowego ( BG: tamari )

1 łyżka płatków drożdżowych

natka pietruszki lub kolendra

 

Przygotowanie:

1. Obieram dynię ze skórki, wydłubuję pestki i kroję na półksiężyce. Układam w ceramicznej brytfance i piekę 30 minut we wcześniej nagrzanym piekarniku na 180*C.

2. Połowe upieczonej dyni blenduję razem z 2 szklankami wody, resztę kroję w kostkę. Odstawiam na bok.

3. Obieram i drobno siekam czosnek, cebulę i imbir. Szklę je na 2 łyżkach wody na patelni. Następnie dodaję puree z dyni razem z cayenne, chilli, curry, kurkumą, sosem sojowym i płatkami drożdżowymi. Duszę pod przykryciem przez 5 – 10 minut, następnie dodaję pokrojoną w kostkę dynię i duszę przez następne 3 – 5 minut. Na koniec dodaję mleko kokosowe i zostawiam pod przykryciem przez 1 – 3 minuty.

podaję posypane kolendrą lub natką pietruszki z ryżem lub chapati

 

Najprostszy bezglutenowy omlet gryczany

Najłatwiejszy na świecie omlet gryczany. Gruby i puszysty o słodkawo czekoladowym smaku. Do jego przyrządzenia wystarczy biała kasza gryczana i banan.

Biała kasza gryczana, taka jest najzdrowsza. Zawsze do obiadu jadałam paloną i nigdy się nie przeszło mi przez myśl, żeby spróbować niepaloną. To wcale nie była jej wina, tylko moja. Ona zawsze była łatwo dostępna, a ja nieświadoma jej istnienia. Teraz już wiem i doceniam jej smak i wartości. Na pierwszy rzut oka, jak większość z nas powiedziałabym, że jest to zboże, ale nie! Kasza gryczana jest owocem biało różowego kwiatu Gryki. Co ciekawsze jej białko jest o wiele lepiej przyswajane niż to ze zbóż, ponieważ posiada lizynę i tryptofan. Są to aminokwasy których sami nie jesteśmy w stanie wytworzyć, a które są potrzebne do produkcji białek. Podobno źródłem chorób jest zakwaszony organizm, w tym wypadku kasza gryczana jest idealnym rozwiązaniem, ponieważ nie zakwasza organizmu i przy okazji jest bez glutenu. A teraz pytanie czemu nie palona jest zdrowsza od palonej? Palona podczas palenia traci witaminy, pogarsza jakość białka i przy okazji nabywa tosksyny.

Zakolegowałam się z nią już jakiś czas temu. Najbardziej lubię ją podawać na śniadanie. To idealna alternatywa zwykłych placków. Robiłam z niej trzy składnikowe placki bezglutenowe. Razem z kaszą jaglaną tworzą śniadanie mistrzów. Samo zdrowie na talerzu. Zarówno kasza jaglana jak i gryczana są bezglutenowe i zasadowe. Jeszcze wcześniej były placki z karobem i jagodami.

_MG_0436 _MG_0433

Składniki:

( 1 omlet )

 

1 / 2 szklanki suchej białej kaszy gryczanej

1 banan

1 łyżeczka karobu

1 / 2 łyżeczki cynamonu

1 / 4 szklanki mleka roślinnego ( opcjonalnie )

dodatki: maliny, jeżyny, borówki, jagody

 

Przygotowanie:

 

info: wieczorem zalewam kaszę gryczaną wodą i zostawiam na noc.

1. Kasze gryczaną odcedzam i płuczę pod bieżącą wodą. Wrzucam do blendera razem z bananem, karobem i cynamonem. Miksuję na gładką masę. Aby uzyskać rzadsze i delikatniejsze ciasto dodaję mleko roślinne i miksuję raz jeszcze. Jeżeli omlet będzie dodatkowo z owocami wtedy nie dodaję mleka.

  • jeżeli robię omlet z dodatkiem, do zmiksowanej masy dodaję wybrane owoce ( np. 10 łyżek jeżyn ), dobrze mieszam. Wtedy smażę tylko z jednej strony przez około 7 minut.

2. Nagrzewam patelnię* i rozprowadzam po niej masę na omlet. Smażę beztłuszczowo na wolnym ogniu, do czasu aż od góry stanie się matowy, około 4 – 5 minut. Następnie przekręcam na drugą stronę i smażę następne 3 – 4 minuty.

Podaję z sojowym jogurtem naturalnym VALSOIA i świeżymi borówkami.

 

* patelnia najlepiej aby była mineralna, wtedy nie potrzeba tłuszczu do smażenia, a ciasto się nie przypala.

Trzy składnikowe placki bezglutenowe

Bezglutenowe placuszki o orzechowym smaku białej kaszy gryczanej. Rzadkie ciasto bardzo łatwo nakłada się na patelnie, dzięki czemu placuszki są idealnie okrągłe i cienkie.

Od dziecka mam tak, że jak coś mi bardzo smakuję to mogę to jeść non stop bez przerwy. Ostatnio jakoś tak wyszło, że cały czas jem słodkie śniadania, a dokładniej placki z białej kaszy gryczanej. Poniższy przepis znalazłam na mynewroots i jest naprawdę warty polecenia! Na szczęście nic specjalnie nie musiałam przygotowywać, bo wczoraj na obiad była kasza jaglana i trochę jej zostało. Akurat dwie trzecie szklanki. Ciasto wyszło prawie takie jak naleśnikowe. Idealnie się rozpływa na patelni i utworzy cudownie okrągłe placuszki.

Robiłam jeszcze placki z samej kaszy gryczanej, gdzie ciasto było gęste i trzeba było je rozprowadzać łyżką i formować placki na patelni, równie dobre. Każde z nich smażone beztłuszczowo na wolnym ogniu.

_MG_0058 _MG_0052 _MG_0055

Składniki:

( około 12 placuszków )

 

1 / 2 szklanki białej kaszy jaglanej, sucha

2 / 3 szklanki kaszy jaglanej, ugotowana i ostudzona

1 szklanka mleka roślinnego

1 łyżka karob, cynamon, kakao, młody jęczmień, spirulina ( opcjonalnie )

 

Przygotowanie:

 

info: wieczorem zalewam kaszę gryczaną wodą i zostawiam na całą noc

1. Rano kaszę gryczaną przekładam na sitko i dobrze płuczę wodą. Wrzucam do pojemnika blendera razem z kaszą jaglaną, mlekiem i dowolnym dodatkiem. Ja użyłam karobu. Blenduję na gładką masę.

2. Rozgrzewam patelnię, następnie zmniejszam ogień. Nakładam po dwie łyżki masy na jednego placka. Smażę beztłuszczowo ( lub ma malutkiej ilości oleju ) na wolnym ogniu z obu stron. Gdy brzegi się przyrumienią przewracam na drugą stronę.

Gotowe placki układam na talerzu i polewam zmiksowanym bananem z 1 łyżką cynamonu, jogurtem sojowym lub syropem klonowym. Podaję z orzechami i owocami sezonowymi.