NA SŁODKO

Najprostszy bezglutenowy omlet gryczany

Najłatwiejszy na świecie omlet gryczany. Gruby i puszysty o słodkawo czekoladowym smaku. Do jego przyrządzenia wystarczy biała kasza gryczana i banan.

Biała kasza gryczana, taka jest najzdrowsza. Zawsze do obiadu jadałam paloną i nigdy się nie przeszło mi przez myśl, żeby spróbować niepaloną. To wcale nie była jej wina, tylko moja. Ona zawsze była łatwo dostępna, a ja nieświadoma jej istnienia. Teraz już wiem i doceniam jej smak i wartości. Na pierwszy rzut oka, jak większość z nas powiedziałabym, że jest to zboże, ale nie! Kasza gryczana jest owocem biało różowego kwiatu Gryki. Co ciekawsze jej białko jest o wiele lepiej przyswajane niż to ze zbóż, ponieważ posiada lizynę i tryptofan. Są to aminokwasy których sami nie jesteśmy w stanie wytworzyć, a które są potrzebne do produkcji białek. Podobno źródłem chorób jest zakwaszony organizm, w tym wypadku kasza gryczana jest idealnym rozwiązaniem, ponieważ nie zakwasza organizmu i przy okazji jest bez glutenu. A teraz pytanie czemu nie palona jest zdrowsza od palonej? Palona podczas palenia traci witaminy, pogarsza jakość białka i przy okazji nabywa tosksyny.

Zakolegowałam się z nią już jakiś czas temu. Najbardziej lubię ją podawać na śniadanie. To idealna alternatywa zwykłych placków. Robiłam z niej trzy składnikowe placki bezglutenowe. Razem z kaszą jaglaną tworzą śniadanie mistrzów. Samo zdrowie na talerzu. Zarówno kasza jaglana jak i gryczana są bezglutenowe i zasadowe. Jeszcze wcześniej były placki z karobem i jagodami.

_MG_0436 _MG_0433

Składniki:

( 1 omlet )

 

1 / 2 szklanki suchej białej kaszy gryczanej

1 banan

1 łyżeczka karobu

1 / 2 łyżeczki cynamonu

1 / 4 szklanki mleka roślinnego ( opcjonalnie )

dodatki: maliny, jeżyny, borówki, jagody

 

Przygotowanie:

 

info: wieczorem zalewam kaszę gryczaną wodą i zostawiam na noc.

1. Kasze gryczaną odcedzam i płuczę pod bieżącą wodą. Wrzucam do blendera razem z bananem, karobem i cynamonem. Miksuję na gładką masę. Aby uzyskać rzadsze i delikatniejsze ciasto dodaję mleko roślinne i miksuję raz jeszcze. Jeżeli omlet będzie dodatkowo z owocami wtedy nie dodaję mleka.

  • jeżeli robię omlet z dodatkiem, do zmiksowanej masy dodaję wybrane owoce ( np. 10 łyżek jeżyn ), dobrze mieszam. Wtedy smażę tylko z jednej strony przez około 7 minut.

2. Nagrzewam patelnię* i rozprowadzam po niej masę na omlet. Smażę beztłuszczowo na wolnym ogniu, do czasu aż od góry stanie się matowy, około 4 – 5 minut. Następnie przekręcam na drugą stronę i smażę następne 3 – 4 minuty.

Podaję z sojowym jogurtem naturalnym VALSOIA i świeżymi borówkami.

 

* patelnia najlepiej aby była mineralna, wtedy nie potrzeba tłuszczu do smażenia, a ciasto się nie przypala.

Trzy składnikowe placki bezglutenowe

Bezglutenowe placuszki o orzechowym smaku białej kaszy gryczanej. Rzadkie ciasto bardzo łatwo nakłada się na patelnie, dzięki czemu placuszki są idealnie okrągłe i cienkie.

Od dziecka mam tak, że jak coś mi bardzo smakuję to mogę to jeść non stop bez przerwy. Ostatnio jakoś tak wyszło, że cały czas jem słodkie śniadania, a dokładniej placki z białej kaszy gryczanej. Poniższy przepis znalazłam na mynewroots i jest naprawdę warty polecenia! Na szczęście nic specjalnie nie musiałam przygotowywać, bo wczoraj na obiad była kasza jaglana i trochę jej zostało. Akurat dwie trzecie szklanki. Ciasto wyszło prawie takie jak naleśnikowe. Idealnie się rozpływa na patelni i utworzy cudownie okrągłe placuszki.

Robiłam jeszcze placki z samej kaszy gryczanej, gdzie ciasto było gęste i trzeba było je rozprowadzać łyżką i formować placki na patelni, równie dobre. Każde z nich smażone beztłuszczowo na wolnym ogniu.

_MG_0058 _MG_0052 _MG_0055

Składniki:

( około 12 placuszków )

 

1 / 2 szklanki białej kaszy jaglanej, sucha

2 / 3 szklanki kaszy jaglanej, ugotowana i ostudzona

1 szklanka mleka roślinnego

1 łyżka karob, cynamon, kakao, młody jęczmień, spirulina ( opcjonalnie )

 

Przygotowanie:

 

info: wieczorem zalewam kaszę gryczaną wodą i zostawiam na całą noc

1. Rano kaszę gryczaną przekładam na sitko i dobrze płuczę wodą. Wrzucam do pojemnika blendera razem z kaszą jaglaną, mlekiem i dowolnym dodatkiem. Ja użyłam karobu. Blenduję na gładką masę.

2. Rozgrzewam patelnię, następnie zmniejszam ogień. Nakładam po dwie łyżki masy na jednego placka. Smażę beztłuszczowo ( lub ma malutkiej ilości oleju ) na wolnym ogniu z obu stron. Gdy brzegi się przyrumienią przewracam na drugą stronę.

Gotowe placki układam na talerzu i polewam zmiksowanym bananem z 1 łyżką cynamonu, jogurtem sojowym lub syropem klonowym. Podaję z orzechami i owocami sezonowymi.

Gryczane placki z jagodami i karobem

Placki, racuchy, placuszki. Moje małe smaki z dzieciństwa i ulubiony pomysł na weekendowe śniadanie w nieco zdrowszym i bez mąki wydaniu. Gęste ciasto, które rozprowadzam na patelni przy pomocy łyżki.

Na myśl o śniadaniu przychodzą mi obecnie trzy dania. Naleśniki! Owsianki, najróżniejsze owsianki, no i placki. Na myśl o tych ostatnich zawsze ciekła mi ślinka, ale tak samo jak w przypadku naleśników często zastanawiałam się o wersji beztłuszczowej. Jak to jest z tym ostatnio dość powszechnym smażeniem beztłuszczowym? Znalazłam dwie opinie. Jedna to taka, że nie da się smażyć bez oleju. W tym przypadku powinniśmy nazywać to prażeniem, bo nie dość, że przypalamy patelnię to i jedzenie. Natomiast druga opinia mówi o tym, że wszystko zależy od patelni. Jeżeli jest dobra z solidną powłoką, której nie da się zdrapać łopatką to nie będziemy się truli, żadnymi toksycznymi substancjami a jedzenie nie będzie zawierać tłuszczu. …i komu teraz wierzyć? Wcinać codziennie tłuste placki, czy te z toksynami z patelni? Osobiście uważam, że odrobina oleju nie zaszkodzi. Placki usmażone na małej ilości oleju, jedzone raz na jakiś czas w odpowiedniej ilości nie powinny nikomu zaszkodzić. Z drugiej strony bywa tak, że codziennie mam ochotę na jedną rzecz i nie ma przebacz. W tym wypadku można się pokusić o zakup dobrej patelni i ćwiczenie na niej smażenia placków.

_MG_9867 _MG_9873_MG_9875_MG_9886

Składniki:

( 5 placków )

 

1 / 2 szklanki niepalonej kaszy gryczanej, suchej

1 / 2 szklanki daktyli

1 szklanka jagód

1 / 4 szklanki płatków owsianych, zmielonych w młynku ( mąka owsiana ) lub 1 łyżka mielonego siemienia lnianego

1 / 4 szklanki mleka roślinnego

1 łyżeczka karobu

szczypta sody oczyszczonej

 

Przygotowanie:

 

info: dzień wcześniej wieczorem zalewam wodą kaszę gryczaną i daktyle.

1. Rano przesypuję kaszę gryczaną na sitko i dokładnie płuczę pod bieżącą wodą. Daktyle odcedzam i wrzucam do pojemnika blendera razem z kaszą gryczaną, karobem, płatkami owsianymi, mlekiem roślinnym i sodą oczyszczoną. Miksuję na gładką masę.

2. Masę przekładam do miski lub garnka, następnie dodaję jagody. Delikatnie mieszam, aby rozprowadzić jagody.

3. Rozgrzewam patelnię. Smażę beztłuszczowo ( lub na odrobinie oliwy ) na patelni non – stick. Jeden placek to jedna czubata łyżka. Nakładam ciasto i delikatnie formuję od góry przy pomocy łyżki. Smażę na każdej stronie po około 3 minuty. Jeżeli smażę beztłuszoczwo, najpierw rozgrzewam patelnie, następnie smażę na wolnym ogniu.

placki układam na sobie, polewam naturalnym jogurtem sojowym VALSOIA, układam przekrojone na pół suszone figi, posypuję migdałami i żółtymi rodzynkami.

Karobowy tofurnik z malinową galaretką ( bez pieczenia )

Słodziutka malinowa galaretka z odrobiną cukru, reszta tofurnika słodzona daktylami. Bez pieczenia, sam się robi w lodówce.

Lato równa się masa owoców, a najwięcej tych leśnych. Maliny, borówki, jagody, truskawki. Z każdej z nich wychodzą przepyszne tofurniki. Są truskawki w czekoladzie, a ja mam maliny w karobie. Tak naprawdę zrobiłam go tylko po to, żeby nie musieć rano przygotowywać śniadania, tylko mieć gotowe, czekające w lodówce. Jak się okazało, dzisiaj jest Vegan Cake Day, więc taa daa z tej okazji przedstawiam mojego jednego z pierwszych tofurnika. Tofurnika z karobem i malinami. Jest o wiele delikatniejszy niż tofurnik sezamowo – pomarańczowy.

_MG_9809_MG_9832_MG_9813_MG_9822

Składniki:

( tortownica 16 cm )

 

spód:

 

1 / 2 szklanki daktyli

3 / 4 szklanki migdałów

1 / 3 szklanki płatków owsianych

 

warstwa karobowa:

 

250 gram tofu

250 ml mleka sojowego

1 / 2 szklanki daktyli

sok wyciśnięty z 1 limonki

3 łyżki karobu

1 / 3 szklanki orzechów włoskich

2 łyżeczki agaru

 

galaretka z malinami:

 

1 szklanka wody

1 / 2 szklanki malin

1 łyżka brązowego cukru

1 łyżeczka agaru

maliny

 

Przygotowanie:

 

info:  1 szklankę daktyli zalewam wodą i zostawiam na 1 godzinę

spód:

1. Odcedzam daktyle i wrzucam 1 / 2 daktyli do blendera kielichowego razem z płatkami owsianymi i migdałami. Miksuję jak najdrobniej, następnie masę wykładam na dnie tortownicy. Wstawiam do lodówki.

 

warstwa karobowa:

1. Drugą część namoczonych daktyli wrzucam do blendera kielichowego razem z tofu, mlekiem sojowym, karobem, sokiem z cytryny lub limonki i orzechami włoskimi. Blenduję, dopuki masa stanie się jednolita. Musi być bardzo dobrze zmiksowane.

2. Zawartość blendera przekładam do garnka. Dodaję agar, doprowadzam do wrzenia i gotuję przez 1 – 2. Cały czas mieszając. Następnie zdejmuję z ognia.

3. Wyjmuję spód z lodówki i wylewam na niego zawartość garnka. Delikatnie wygładzam wierzch. Zostawiam do ostygnięcia, następnie wstawiam do lodówki na 3 godziny.

 

galaretka z malinami:

1. W blenderze miksuję 1 / 2 szklanki malin z wodą. Przelewam do rondelka, dodaję agar i doprowadzam do wrzenia. Gotuję przez 1 – 2 minuty. Cały czas mieszając. Następnie przelewam do miski / szklanki przez sitko aby odcedzić pestki. Zostawiam do lekkiego ostygnięcia, co jakiś czas mieszam, aby sprawdzić, czy nie zgęstniała.

2. Po 3 godzinach wyciągam z lodówki tofurnika z zastygniętą warstwą karobową. Wylewam na niego lekko ostygniętą galaretkę, następnie układam na niej maliny. Zostawiam do ostygnięcia, następnie wkładam do lodówki na całą noc.

Naleśniki z młodym jęczmieniem i musem z płatków ryżowych i karobu z borówkami ( bez oleju )

Najlepsze wegańskie naleśniki z siemieniem lnianym, smażone beztłuszczowo.

Dość długo podchodziłam do tematu z naleśnikami. Pierwsze bez tłuszczowe, które zrobiłam to Julieanny Hever na owocami leśnymi. Zdecydowanie uważam, że daleko im do naleśników, dlatego zmieniłam ich nazwę na pancake! Natomiast dzisiejszy przepis to stuprocentowe ciasto naleśnikowe. Długo szukałam, aby znaleźć jeden najbardziej odpowiadający mi przepis. Znalazłam go w „Nowoczesne zasady odżywiania w praktyce” Leanne Campbell. Zanim go odkryłam testowałam również przepisy z płatkami owsianymi i olejem. Były smaczne i miały super konsystencję. Niemniej jednak cały czas zależało mi na tych smażonych beztłuszczowo dalej zachowując odpowiednią teksturę. No i udało się. Napisałam już w przepisie na dole, że bardzo ważne jest już od samego początku delikatne podważanie ku środkowi gdy brzegi zaczynają się lekko rumienić. Smażyć na (!) wolnym ogniu.

_MG_0027

_MG_9764

Składniki:

( około 5 – 6 naleśników )

 

1 szklanka mąki pszennej ( typ 450 )

1 1 / 2 szklanki mleka sojowego

1 szklanka wody

2 łyżki mielonego siemienia lnianego

1 łyżka karobu, młodego jęczmienia lub spiruliny ( opcjonalnie )

szczypta sody oczyszczonej

 

mus karobowy z płatków ryżowych:

 

1 / 2 szklanki płatków ryżowych

1 szklanka mleka sojowego

1 łyżka karobu

 

Przygotowanie:

 

mus karobowy z płatków ryżowych:

1. Do garnka wrzucam płatki ryżowe, zalewam je mlekiem zagotowuję i gotuję przez 5 minut. Zdejmuję z ognia i zostawiam na 15 – 20 minut. Następnie blenduję razem z karobem.

 

naleśniki:

1. Do garnka wsypuję mąkę, siemię lniane, sodę oczyszczoną i młody jęczmień ( opcjonalnie ). Mieszam, aby wszystko się wymieszało, następnie dodaję mleko i mieszam trzepaczką, aby wyrobić jednolite ciasto.

2. Rozgrzewam beztłuszczową ( non – stick ) patelnię do naleśników i wylewam na nią niepełną chochelkę ciasta. Przechylam patelnię, aby jak najcieniej rozprowadzić ciasto. Smażę na wolnym ogniu. Ważne jest, aby pilnować ciasta i od razu jak brzegi zaczną się rumienić delikatnie je podważyć łopatką. Tak jak ciasto jest coraz bardziej rumiane ku środkowi, tak z każdej strony coraz bliżej środka podważam sylikonową łopatką. Jeżeli od razu nie będę delikatnie podważać ciasta, cienkie brzegi mogą przywrzeć do patelni i trudno będzie obrócić naleśnika na drugą stronę. Smażę z dwóch stron i przekładam na talerz. W trakcie smażenia ciasto w garnku może zgęstnieć, wtedy rozrzedzam je mlekiem lub wodą.

podaję ze świeżymi owocami ( bananami lub borówkami), musem karobowym z płatków ryżowych, domową nutellą ( krem karobowy )karobellą lub polewą budyniowo sojową

 

Wegański omlet z agrestem

Nie, nie jest z mąki z ciecierzycy. Smażony beztłuszczowo, cynamonowy z dowolnymi owocami sezonowymi i budyniową polewą sojową.

Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, dlatego codziennie rano bardzo się przykładam do tego co wyląduje na moim talerzu. Oczywiście, kasza jaglana jest jak zwykle na pierwszym miejscu, ale czasem potrzeba czegoś nowego. Brak pewnych składników zmusza do myślenia i pobudza kreatywność. Dlatego lubię, specjalnie nie pójść do sklepu, aby w pełni wykorzystać to co obecnie mam w domu. Szczerze mówiąc, nie wiem czemu zdecydowałam się na omleta, ponieważ słoik pełen jaglanki cały czas czeka, żeby go zjeść. Nie mniej jednak, dzień wcześniej tuż przed snem zebrało mi się na namiętne wertowanie internetu w celu znalezienia jakiegoś ciekawego przepisu na wegańskiego omleta. Większość z nich, jak nie wszystkie były na bazie mąki z ciecierzycy. Czemu? Nie wiem. Jak by nie było, zrobiłam swoją wersję wegańskiego ze wszystkich resztek, które miałam akurat pod ręką. Było tam między innymi nieźle napoczęte tofu. Na luzie, z samego rana na widowiskowe śniadanie polecam każdemu genialny omlet z agrestem i sojową polewą.

Tak swoją drogą, mleko sojowe + mąka ziemniaczane to ostatnio mój największy przyjaciel. Zaczynając od rzadkiej konsystencji – śmietana sojowa do klusek leniwych, przez trochę gęściejszą ( patrz na dole, idealna do omleta lub naleśników ), kończąc na budyniu – no jeszcze go nie robiłam, ale idę w tym kierunku. hehe Konsystencja, zależy jedynie od ilości mąki ziemniaczanej. Ważne: mleko musi być gorące, zagotowane.

 

_MG_9735

_MG_9723
_MG_9729
_MG_9738

Składniki:

( 1 omlet )

 

omlet:

 

50 gram tofu

1 mały banan

1 /  2 szklanki mleka + 2 łyżki

1 /  3 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej drobnej ( typ 2000 )

1 łyżeczka mąki sojowej

1 łyżeczka cynamonu

1 / 3 łyżeczki sody oczyszczonej

1 łyżka migdałów

 

budyniowa polewa sojowa:

 

1 / 3 – 1 / 2 szklanki mleka sojowego

1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej

 

Przygotowanie:

 

budyniowa polewa sojowa:

1. Do garnuszka wlewam mleko sojowe i doprowadzam do zagotowania. Przez sitko dodaję mąkę, cały czas mieszając trzepaczką, do czasu aż mleko zgęstnieje. Jeżeli, jest za rzadkie dodaję odrobinę więcej mąki.

 

omlet:

1. Do pojemnika blendera wrzucam tofu i banana, miksuję na gładką masę. Masę przekładam do miski, dodaję mleko, dobrze mieszam. Na końcu dodaję mąkę pszenną, sojową, sodę oczyszczoną, cynamon i rozgniecione w moździerzu migdały. Całość bardzo dobrze mieszam widelcem, aby masa była jednolita.

2. Ciasto przekładam na rozgrzaną patelnię, rozprowadzam łyżką. Smażę pod przykryciem na beztłuszczowej ( non – stick ) patelni do naleśników. Gdy lekko się zarumieni, przewracam delikatnie na drugą stronę przy pomocy łopatki i nie długo dosmażam. Około 1 – 2 minuty na pierwszej stronie, około 30 sec na drugiej stronie.

podaję z agrestem, orzechami, awokado i budyniową polewą sojową

Dwa pomysły na domową tortillę

_MG_9138Botwinkowo arbuzowe tortille z czosnkowo imbirowym sosem

 

Bardzo lekkie i odświeżające tortille z botwinką i arbuzem. Z wyrazistym czosnkowo – imbirowym sosem.

Leży i leży w tej lodówce i nikt jej nie chce użyć. Mowa tu o botwince. Nie miałam na nią w ogóle ochoty, natomiast na tortillę ogromną. Z tortillą kombinuję już od paru ładnych miesięcy. Pierwotnie walczyłam z bezglutenową, ale postawiłam na pszenną.Cóż, jest o wiele prostsza. Także, po sukcesie z chapati, przyszedł czas na tortillę. Przepis wzięłam z Vegazone. Tortillę zrobiłam, ale już o zawartości nie pomyślałam. Czekała na blacie, a ja dalej byłam bez pomysłu. Otworzyłam lodówkę i zastanawiałam się na co mam ochotę. Na pierwszym planie był arbuz, ale żeby od razu arbuza do tortilli na obiad?! Dobra, nikt nie chciał użyć tej botwinki to niech będzie arbuz z botwinką, do tego jakieś nasionka i po drodze znalazła się resztka groszku z w poprzedniego dnia. Na koniec żeby nadać kontrastu arbuzowi, zdecydowałam na takiego ogromnego szczypiora z dymką, który się pięknie prezentował w lodówce. Gotowe! Szybkie, proste i bez tej nieszczęsnej chemii, którą nafaszerowanesą sklepowe tortille. Naprawdę one są tak szybkie i proste w przygotowaniu, że nie trzeba kupować gotowych pełnych najróżniejszych E.

Płynąc na fali, przez następne dni również robiłam tortille. No porostu musiałam się nimi nacieszyć. Idealnie sprężyste i super smaczne. Tyle ich naprodukowałam, że aż mąka się skończyła. Została tylko pszenna razowa. Pomyślałam sobie, co ma nie wyjść, musi wyjść! W trakcie wyrabiania ciasta okazało się, że mąka razowa wchłania więcej wody, dlatego musiałam dodać jej więcej. No i efekt był oszałamiający. Najzdrowsze pełnoziarniste tortille na świecie! Te razowe zrobiłam parę dni po botwinkowym farszu więc musiałam wymyślić co by tu innego dodać do środka. Akurat miałam karobellę, więc nie było żadnego problemu zawartością. W sumie, ta quesadilla na słodko, przypomina takie jakby naleśniki.

Podsumowując, jestem zakochana w pszennej razowej tortilli. Jest brązowiutka, pełnoziarnista i super sprężysta. Można w nią zawinąć ulubione warzywa i owoce, dodać humus lub jakąś pastę i drugie śniadanie do szkoły lub pracy gotowe!

Najważniejsze jest to, aby smażyć je jak najkrócej się da, wtedy będą bardzo sprężyste. Im dłużej będą leżeć na patelni, tym bardziej będą sztywne.

_MG_9122

_MG_9104
_MG_9097
_MG_9108
_MG_9095
_MG_9118
_MG_9143
_MG_9126

Składniki:

 

tortille:

( około 10 sztuk )

 

2 szklanki maki pszennej pelnoziarnistej

2 łyżki oliwa z oliwek

160 ml wody

szczypta soli

 

farsz / sałatka:

 

1 pęczek botwinki bez buraczków

1 duży szczypiorek razem z dymką

1 / 4 szklanki pestek dyni

1 / 4 szklanki nasion słonecznika

1 bardzo duży plaster arbuza

1 / 2 szklanki ugotowanego groszku

 

sos:

 

1 łyżeczka miso

1 łyżka sezamu

1 łyżka gęstego octu balsamicznego

2 łyżeczki soku wyciśniętego z cytryny

1 ząbek czosnku

mały plaster imbiru

woda

Przygotowanie:

 

tortille:

1. Do dużej miski wsypuję mąkę, a do szklanki z wodą dodaję sól i oliwę z oliwek. Cały czas mieszając mąkę stopniowo dodaję wodę. Następnie wyrabiam ciasto przez około 10 minut. Powinno być mniej więcej jak plastelina, nie zostawać na rękach, ani na misce. Zostawiam pod przykryciem na około 30 min.

2. Po tym czasie wyrabiam je raz jeszcze, przez 5 minut. Następnie dzielę na około 10 równych części, wrzucam do miski, przykrywam.

3. Deskę lub stolnicę lekko oprószam mąką. Z miski biorę tylko jedną część i formuję ją w kulkę, następnie rozpłaszczam delikatnie. Rozwałkowuję jak najcieniej potrafię.

info: jeżeli nie chce robić wszystkich na raz, smażeniem zawijam je w folię aluminiową i chowam do lodówki. Niżej jest napisane jak je zapakować.

4. Gotowy placek wrzucam na rozgrzaną patelnię na średnim ogniu, smażę na suchej patelni przez 20 – 30 sekund z każdej strony. Smażę najkrócej jak to tylko możliwe. Nie można smażyć za długo, bo wyjdą sztywne jak nachos’y.

5. Gotową tortillę układam na talerzu i przykrywam szmatką.

 

farsz / sałatka:

1. Myję botwinkę, a następnie drobno siekam. Dodaję do miski razem z ugotowanym groszkiem, pokrojonym w kostkę arbuzem i szczypiorkiem z dymką.

2. Na suchej patelni prażę pestki dyni i słonecznika, dodaję do miski. Całość delikatnie mieszam.

 

sos:

1. W małej szklance mieszam miso sezam, gęsty ocet balsamiczny i sok wyciśnięty z cytryny.

2. Obieram imbir i czosnek, bardzo drobno siekam, dodaję do szklanki. Całość bardzo dobrze mieszam, zostawiam w lodówce na około 30 minut. Jeżeli sos jest za gęsty dodaję odrobinę wody, aby go rozrzedzić.

Tortille faszeruję farszem (układam go na środku), polewam sosem i składam, dodatkowo polewam sosem od góry. Składam raz od dołu, a następnie boki.

_MG_9188

Quesadilla na słodko ( z karobellą i bananem )

 

Super elastyczne i pełnoziarniste pszenne razowe tortille z musem karobowym zrobionym na słodkich ziemniakach. U mnie na kolacje, ale jako drugie śniadanie też będą dobre.

Chyba wszystko najistotniejsze napisałam wyżej i po prostu nie mam więcej słów. Tak dobre i lekkie, że o ja cie! Zdecydowanie polecam wszystkim zrobienie razowych tortilli, bo są o milion razy lepsze niż te zwykłe.

Przypominam raz jeszcze! Smażyć jak najkrócej się da. Wystarczy, że bardzo delikatnie ściemnieje i od razu przekręcam na drugą stronę. Jeżeli chociaż trochę się przypiecze to straci na elastyczności. Jak za pierwszym razem nie wyjdzie, nic się nie stanie Takie nachos’y też są pycha i można je zjeść z pastami, humusami lub dipami. Trening czyni mistrza, a w końcu się uda. Mi się udało za drugim razem i za każdym następnym nabieram coraz większej wprawy.

Ah! bym zapomniała! Dla tych co nie lubią codziennie wyrabiać ciasta i potem zjadać tyle tortilli na raz. Jeżeli ciasto jest już wyrobione, podzielone na części i rozwałkowane na bardzo cienkiego okrągłego placka, wystarczy położyć go na foli aluminiowej i przykryć jedną warstwą, następnie położyć na niej kolejnego placka i również go przykryć folią aluminiową (taka jakby harmonijka ). Zrobić tak ze wszystkim i plackami. Przechowywać w lodówce przez około 3 dni. Potem, wystarczy odwinąć jedną warstwę foli i tylko przełożyć placka na rozgrzaną patelnię. Usmażyć potrzebną ilość i resztę można znowu schować do lodówki. 

_MG_9179_MG_9177 _MG_9184

Składniki:

 

tortille:

( około 10 sztuk )

 

2 1 / 3 mąki pszennej razowej

2 łyżki oliwa z oliwek

160 ml wody

szczypta soli

 

mus karobowy ( karobella ) :

(1 słoik )

 

1 duży batat

1 łyżka karobu

1 szklanka orzechów włoskich

1 duży banan

Przygotowanie:

 

tortille:

1. Do dużej miski wsypuję mąkę, a do szklanki z wodą dodaję sól i oliwę z oliwek. Cały czas mieszając mąkę stopniowo dodaję wodę. Następnie wyrabiam ciasto przez około 10 minut. Powinno być mniej więcej jak plastelina, nie zostawać na rękach, ani na misce. Zostawiam pod przykryciem na około 30 min.

2. Po tym czasie wyrabiam je raz jeszcze, przez 5 minut. Następnie dzielę na około 10 równych części, wrzucam do miski, przykrywam.

3. Deskę lub stolnicę lekko oprószam mąką. Z miski biorę tylko jedną część i formuję ją w kulkę, następnie rozpłaszczam delikatnie. Rozwałkowuję jak najcieniej potrafię.

info: jeżeli nie chce robić wszystkich na raz, smażeniem zawijam je w folię aluminiową i chowam do lodówki.

4. Gotowy placek wrzucam na rozgrzaną patelnię na średnim ogniu, smażę na suchej patelni przez 20 – 30 sekund z każdej strony. Smażę najkrócej jak to tylko możliwe. Nie można smażyć za długo, bo wyjdą sztywne jak nachos’y.

5. Gotową tortillę układam na talerzu i przykrywam wilgotną szmatką.

 

mus karobowy:

1. Obieram batata i kroję w drobną kostkę. Gotuję na parze.

2. Gotowego batata umieszczam w misce lub garnku, dodaję orzechy włoskie i karob. Blenduję na gładką masę

Tortille smaruję karobellą tak jak naleśnika i tylko na połowie układam pokrojonego w plasterki banana, składam na pół i układam po dwie quasadille na talerzu. Można podawać polane syropem klonowym i udekorować ulobionymi owocami sezonowymi.

Innowacyjne brownie Julieanny Hever

Nie tak wilgotne jak brownie z batatów, mimo to bardzo czekoladowe. W większości zawiera czarną fasolę dlatego jest treściwe, a brak cukru rekompensują namoczone i zmiksowane daktyle.

Po pierwsze bardzo chciałam podziękować wszystkim którzy czytają moje kuchenne perypetie. To miłe, że ktoś może skorzystać z moich przepisów i rad zważywszy na to, że nie jestem żadnym kuchennym ekspertem. Lubię dobre zdrowe zjedzenie i fotografię, a zabawa podczas gotowania to sama przyjemność. Tak połączyłam moje przyjemne z pożytecznym.

Z okazji pierwszych 100 lików na facebooku Veggetona, chciałam się podzielić innowacyjnym brownie Julieanny Hever. Oddaje ono hołd pierwszej książce o diecie roślinnej, którą przeczytałam z ogromnym zapałem. To ona wprowadziła mnie i pokazała zdrowotne zalety diety roślinnej. Prawda jest taka, że zostałam weganką nie tylko z etycznego punktu widzenia. Początkowo podświadomie, teraz już bardzo świadomie zaczęłam dbać o własne zdrowie, a co więcej moich bliskich. Dlatego dietą wegańską i co poniektórzy wegetariańską dbamy o nasze zdrowie nawzajem.

Inne przepisy z ” Dieta roślinna na co dzień ” Julieanny Hever:

Wszyscy kochają brownie! …a już na pewno takie zdrowe. Jakiś czas temu robiłam brownie z batatów, które nadal jest moim ulubionym. Nie da się ukryć, uwielbiam bataty i mam je zawsze pod ręką. To nie znaczy, że to ciasto jest gorsze. Jest równie słodkie i czekoladowe. Bataty różnią się swoją konsystencją w stosunku do fasoli. Zatem można sobie bardzo łatwo wyobrazić jaka różnica jest pomiędzy jedną a drugą wersja tego ciasta.

Na koniec taka mała anegdota. Parę ładnych dni temu, zepsułam blender. Chyba nie podołał moim wymaganiom. Zostałam z moździerzem i małym blenderem do sosów. Chyba nie muszę opisywać jak teraz wyglądają moje kuchenne eksperymenty. Jest po prostu prze zabawnie i o wiele dłużej niż zwykle. Najważniejsze, jest żeby się nie poddawać! Jak się chce to można i brownie się zrobiło 🙂

_MG_8936
_MG_8937
_MG_8957

Składniki:

( około 10 kawałków )

 

200 gram nie ugotowanej czarnej fasoli

1 szklanka daktyli

1 łyżka mielonego siemienia lnianego

1 / 2 łyżeczki proszku do pieczenia

1 / 4 łyżeczki sody oczyszczonej

1 / 4 szklanki kakao lub karobu

1 / 3 szklanki mąki gryczanej lub jęczmiennej

orzechy włoskie lub pekan do dekoracji

 

Przygotowanie:

1. Daktyle wrzucam do wysokiego dzbanka zalewam wodą tak, aby je równo przykryła. Zostawiam na 1 – 2 godziny. Po tym czasie odlewam 1 / 3 szklanki wody od daktyli. Daktyle z resztą wody blenduję na gładką masę. Odstawiam na bok.

info: najlepiej aby fasola była namoczona przez całą noc

2. Od namoczonej fasoli odcedzam wodę i nalewam świeżej. Gotuję, do czasu, aż zmięknie.

3. Gotową fasolę odcedzam i blenduję na gładką masę, następnie dodaję kremu daktylowego, wcześniej przygotowanego. Dobrze mieszam, aby składniki równomiernie się rozprowadziły. Można przeblendować raz jeszcze.

4. Do fasoli i daktyli dodaję siemię lniane, sodę oczyszczoną, proszek do pieczenia i mąkę gryczaną ( lub jęczmienną ). Całość bardzo dobrze miksuję ( blenderem lub łyżką ). Na samym końcu dodaję karob ( lub kakao ) i raz jeszcze bardzo dobrze mieszam, aby karob równomiernie się rozprowadził.

5. Ulubioną foremkę wykładam papierem do pieczenia i przekładam do niej ciasto. Gotowe ciasto posypuję orzechami i piekę przez 35 minut we wcześniej nagrzanym piekarniku na 180*C.

6. Gotowe ciasto wyjmuję z pieca i zostawiam do ostygnięcia na około 30 min – 1 godzinę. Po tym czasie wyjmuję i kroję na kawałki.

Proteinowe batony z suszonego ananasa

Słodka i zdrowa przekąska, pełna ulubionych orzechów i nasion. Nie trzeba piec i są bez dodatku cukru i oleju.

Kiedyś już je zrobiłam, jeszcze gdy blog był na blogspot’cie. Przerzuciłam większość postów, ale nie tego z batonami. Czemu? W końcu owsiane batoniki były przepyszne. Chciałam zrobić lepsze, zdrowsze. Tamte były pełne syropu z agawy i oleju kokosowego. Na dodatek trzeba było je piec i na czas pociąć w kawałki. Niby nie trudne, ale jak dla mnie to za dużo zamieszania. Tym razem starałam się je zrobić z jak najmniejszą ilością dodatkowego cukru i tłuszczu, plus miały być jak najszybsze i najprostsze. Uważam, że się udało. W czym tkwi sekret i co zrobić, gdy nie ma w domu suszonego ananasa? Proste, można go zastąpić jakimkolwiek ulubionym suszonym owocem np. daktylami, suszonym kiwi, kokosem lub figami. Orzechy i nasiona to już droga wolna, można dodać wszystko, naprawdę wszystko. Za pierwszym razem dodałam kupione czipsy bananowe (banan smażony w oleju i obtoczony w syropie z agawy). Ostatecznie wyszły batony z bananowo – sezamowym posmakiem. Poszły w mgnieniu oka. Nie ma co się ograniczać i dodawać wszystko co się lubi. Od prażonych płatków owsianych, przez wszystkie rodzaje orzechów, nasion ( między innymi chia ), po kawałki czekolady. Skoro nie pieczemy, to chia zachowają swoje właściwości, a my będziemy zdrowsi. …i o to chodzi!

Swoją drogą, to jest całkiem dobry, pomysł! Następnym razem zamoczyć batony od dołu w gorzkiej czekoladzie. Nie mam pojęcia czemu, za każdym razem podczas pisania posta wpadają mi nowe pomysły do głowy. W sumie, lepiej później niż wcale.

Na końcu tylko wspomnę, o tym czego ostatnio się dowiedziałam na temat syropu z agawy.

Syrop z agawy, trzy razy słodszy od białego cukru, stał się bardzo popularnym środkiem słodzącym, który jest wszędzie reklamowany jako zdrowy produkt. Podczas gdy cukier stołowy to czysta sacharoza, która rozkłada się na fruktozę i glukozę w proporcji 1 : 1, syrop z agawy jest złożony aż w 90% z fruktozy. Wysoko fruktozowy syrop kukurydziany zawiera tylko 55% fruktozy i jak dowiedziono  w badaniach, może być groźny dla zdrowia. Chociaż syrop z agawy powoduje wolniejszy wzrost zawartości cukru we krwi, fruktoza jest metabolizowana w wątrobie i może prowadzić do podniesienia poziomu trójglicerydów, chorób serca, insulinooporności, cukrzycy i tycia.

źródło: ” Dieta roślinna na co dzień ” Julieanna Hever

batony5batony8

batony2
batony1
batony3

Składniki:

( około 8 batonów )

 

300 gram suszonego ananasa ( około 1 1 / 2 szklanki )

2 łyżki siemienia lnianego

3 łyżki sezamu

2 łyżki nasion słonecznika

3 łyżki pestek dyni

3 łyżki migdałów

3 łyżki orzechów włoskich

2 łyżki orzechów laskowych

Przygotowanie:

1. Suszonego ananasa wrzucam na sitko i płuczę pod bieżącą wodą. Przekładam do dzbanka i blenduję blenderem na gładką masę. Uwaga, jeżeli blender nie jest wystarczająco mocny, może się zepsuć. W takim wypadku bardziej czasochłonne, ale bezpieczniejsze będzie użycie moździerza. Nie musi być idealnie rozdrobnione.

2. Na suchą rozgrzaną patelnie wrzucam nasiona i orzechy, prażę ciągle mieszając. Gdy staną się lekkie i lekko złotawe wrzucam je do wysokiego dzbanka i blenduję. Tylko kilka sekund, ale się pokruszyły, a nie zamieniły w pył. Tak samo jak wcześniej w ramach ostrożności można to zrobić w moździerzu.

3. W jednej dużej misce mieszam orzechy i nasiona z patelni z ananasem. Bardzo dobrze wyrabiam masę rękoma, tak aby wszystko było rozprowadzone równomiernie.

4. Gotową masę przekładam do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Dobrze ubijam, przykrywam papierem do pieczenia i przysypuję suchą fasolą. Keksówkę wkładam na 1 – 2 godziny do lodówki. Po tym czasie wyjmuję formę z lodówki, zdejmuję fasolę i kroję batony na kawałki.

Najzdrowsze pancake na świecie + krem karobowy ( domowa ‚nutella’ )

Smażone bez oleju! Gęste i sycące pancake z owocami leśnymi i bananem. Posmarowane przepysznym orzechowo – karobowym kremem z daktyli.

W taką piękną pogodę, nie da się jeść nie zdrowo. Po prostu samo się prosi, aby na talerzu wylądowały wszystkie możliwe warzywa i owoce na raz. Dzisiaj testuję jeden z pierwszych śniadaniowo / obiadowych przepisów Jeanna’y Hever z „Dieta Roślinna na co dzień„. Oznacza to, że własnie skończyłam ją czytać i tak samo jak za pierwszym razem, po przeczytaniu pierwszych kilku stron tak i teraz dalej trzymam się mojej pierwotnej opinii. Nadal ją polecam wszystkim co dbają o własne zdrowie i chcą przy okazji zrzucić kilka zbędnych kilogramów. Mogę zdradzić, że jest tam bardzo przystępnie opisane odżywianie podczas ciąży i sposób żywienia sportowców. Można także znaleźć jak sobie radzić podczas świąt, ale również jak do pierwszych dni odżywiać swoje dzieci. Całość poprzedza dział biologiczny, czyli w jakich produktach znajdziemy najcenniejsze mikro i makro składniki i jak one wpływają na nasz organizm.

To są jedyne pancake, które mi wychodzą. Muszę się pochwalić, że totalnie nie potrafię smażyć. Jestem ogromnym zwolennikiem piekarnika, ale czasem trzeba użyć tej patelni. To jest chyba jedyny przepis na pancake, które pierwszy raz od długiego czasu mi wyszły. Po za tym zamiast owoców leśnych można dodać wszystko to na co danego dnia mam ochotę.

Inne propozycje na zdrowe pancake : 

  • młody jęczmień
  • karob lub kakao
  • jakie kolwiek drobno pokrojone lub zmiksowane owoce
  • uprażone i posiekane orzechy lub masło orzechowe
  • tahini

nalesniki2

nalesniki6
nalesniki4
nalesniki5 nalesniki3

Składniki:

( 4 małe pancake lub 2 duże )

 

ciasto:

 

1 średni banan + 1 do dekoracji

1 szklanka mąki owsianej lub pszennej

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1 łyżka soku daktylowego lub czysty syrop klonowy / daktylowy

1 szklanka ulubionych owoców leśnych

1/4 szklanki mleka roślinnego

 

krem karobowy:

 

1 szklanka suszonych daktyli

woda

1 / 3 szklanki orzechów włoskich lub laskowych ( 35 g )

1 czubata łyżeczka karobu ( ewentualnie surowego kakao )

 

Przygotowanie:

 

krem karobowy:

 

1. Do wysokiego dzbanka wrzucam daktyle i zalewam je wodą, tak aby je przykryła, nie więcej. Zostawiam do namoczenia na 1 – 2 godziny.

2. Po tym czasie od daktyli odlewam tylko 1 / 3 szklanki wody. Zatrzymuję ją w słoiku, jako sok daktylowy. Przechowuję w lodówce nie dłużej niż 5 dni.

3. Do dzbanka dodaję orzechy i karob. Miksuję na gładką masę. Jeżeli jest zbyt gęsta, z powrotem dolewam troszeczkę wcześniej odlanej wody ( syropu daktylowego ) lub mleka roślinnego. Miksuję na gładką masę i przekładam do słoika.

gotowy krem wstawiam do lodówki, gdzie lekko zgęstnieje, a smaki przejdą

 

pancake:

 

info: żeby zrobić mąkę owsianą wystarczy 1 szklankę płatków owsianych zmiksować w młynku do kawy.

1. W garnku rozbełtuję banana, następnie dodaję mleko, proszek do pieczenia, syrop daktylowy i mąkę. Dobrze mieszam i na końcu dodaję owoce leśne, mieszam raz jeszcze.

2. Na rozgrzewam suchą patelnie na średnim ogniu. Dodaję 1 / 4 masy i smażę pod przykryciem przez około 3 – 4 minuty. Następnie przy pomocy łopatki delikatnie odwracam na drugą stronę i smażę następne 3 – 4 minuty.

3. Gotowego pancake’a układam na talerzu, smaruję kremem karobowym i układam na nim banany. Z każdym następnym robię tak samo. Podaję z ulubionymi owocami sezonowymi i świeżą miętą lub melisą.