ŚNIADANIE

Trzy składnikowe placki bezglutenowe

Bezglutenowe placuszki o orzechowym smaku białej kaszy gryczanej. Rzadkie ciasto bardzo łatwo nakłada się na patelnie, dzięki czemu placuszki są idealnie okrągłe i cienkie.

Od dziecka mam tak, że jak coś mi bardzo smakuję to mogę to jeść non stop bez przerwy. Ostatnio jakoś tak wyszło, że cały czas jem słodkie śniadania, a dokładniej placki z białej kaszy gryczanej. Poniższy przepis znalazłam na mynewroots i jest naprawdę warty polecenia! Na szczęście nic specjalnie nie musiałam przygotowywać, bo wczoraj na obiad była kasza jaglana i trochę jej zostało. Akurat dwie trzecie szklanki. Ciasto wyszło prawie takie jak naleśnikowe. Idealnie się rozpływa na patelni i utworzy cudownie okrągłe placuszki.

Robiłam jeszcze placki z samej kaszy gryczanej, gdzie ciasto było gęste i trzeba było je rozprowadzać łyżką i formować placki na patelni, równie dobre. Każde z nich smażone beztłuszczowo na wolnym ogniu.

_MG_0058 _MG_0052 _MG_0055

Składniki:

( około 12 placuszków )

 

1 / 2 szklanki białej kaszy jaglanej, sucha

2 / 3 szklanki kaszy jaglanej, ugotowana i ostudzona

1 szklanka mleka roślinnego

1 łyżka karob, cynamon, kakao, młody jęczmień, spirulina ( opcjonalnie )

 

Przygotowanie:

 

info: wieczorem zalewam kaszę gryczaną wodą i zostawiam na całą noc

1. Rano kaszę gryczaną przekładam na sitko i dobrze płuczę wodą. Wrzucam do pojemnika blendera razem z kaszą jaglaną, mlekiem i dowolnym dodatkiem. Ja użyłam karobu. Blenduję na gładką masę.

2. Rozgrzewam patelnię, następnie zmniejszam ogień. Nakładam po dwie łyżki masy na jednego placka. Smażę beztłuszczowo ( lub ma malutkiej ilości oleju ) na wolnym ogniu z obu stron. Gdy brzegi się przyrumienią przewracam na drugą stronę.

Gotowe placki układam na talerzu i polewam zmiksowanym bananem z 1 łyżką cynamonu, jogurtem sojowym lub syropem klonowym. Podaję z orzechami i owocami sezonowymi.

Gryczane placki z jagodami i karobem

Placki, racuchy, placuszki. Moje małe smaki z dzieciństwa i ulubiony pomysł na weekendowe śniadanie w nieco zdrowszym i bez mąki wydaniu. Gęste ciasto, które rozprowadzam na patelni przy pomocy łyżki.

Na myśl o śniadaniu przychodzą mi obecnie trzy dania. Naleśniki! Owsianki, najróżniejsze owsianki, no i placki. Na myśl o tych ostatnich zawsze ciekła mi ślinka, ale tak samo jak w przypadku naleśników często zastanawiałam się o wersji beztłuszczowej. Jak to jest z tym ostatnio dość powszechnym smażeniem beztłuszczowym? Znalazłam dwie opinie. Jedna to taka, że nie da się smażyć bez oleju. W tym przypadku powinniśmy nazywać to prażeniem, bo nie dość, że przypalamy patelnię to i jedzenie. Natomiast druga opinia mówi o tym, że wszystko zależy od patelni. Jeżeli jest dobra z solidną powłoką, której nie da się zdrapać łopatką to nie będziemy się truli, żadnymi toksycznymi substancjami a jedzenie nie będzie zawierać tłuszczu. …i komu teraz wierzyć? Wcinać codziennie tłuste placki, czy te z toksynami z patelni? Osobiście uważam, że odrobina oleju nie zaszkodzi. Placki usmażone na małej ilości oleju, jedzone raz na jakiś czas w odpowiedniej ilości nie powinny nikomu zaszkodzić. Z drugiej strony bywa tak, że codziennie mam ochotę na jedną rzecz i nie ma przebacz. W tym wypadku można się pokusić o zakup dobrej patelni i ćwiczenie na niej smażenia placków.

_MG_9867 _MG_9873_MG_9875_MG_9886

Składniki:

( 5 placków )

 

1 / 2 szklanki niepalonej kaszy gryczanej, suchej

1 / 2 szklanki daktyli

1 szklanka jagód

1 / 4 szklanki płatków owsianych, zmielonych w młynku ( mąka owsiana ) lub 1 łyżka mielonego siemienia lnianego

1 / 4 szklanki mleka roślinnego

1 łyżeczka karobu

szczypta sody oczyszczonej

 

Przygotowanie:

 

info: dzień wcześniej wieczorem zalewam wodą kaszę gryczaną i daktyle.

1. Rano przesypuję kaszę gryczaną na sitko i dokładnie płuczę pod bieżącą wodą. Daktyle odcedzam i wrzucam do pojemnika blendera razem z kaszą gryczaną, karobem, płatkami owsianymi, mlekiem roślinnym i sodą oczyszczoną. Miksuję na gładką masę.

2. Masę przekładam do miski lub garnka, następnie dodaję jagody. Delikatnie mieszam, aby rozprowadzić jagody.

3. Rozgrzewam patelnię. Smażę beztłuszczowo ( lub na odrobinie oliwy ) na patelni non – stick. Jeden placek to jedna czubata łyżka. Nakładam ciasto i delikatnie formuję od góry przy pomocy łyżki. Smażę na każdej stronie po około 3 minuty. Jeżeli smażę beztłuszoczwo, najpierw rozgrzewam patelnie, następnie smażę na wolnym ogniu.

placki układam na sobie, polewam naturalnym jogurtem sojowym VALSOIA, układam przekrojone na pół suszone figi, posypuję migdałami i żółtymi rodzynkami.

Karobowy tofurnik z malinową galaretką ( bez pieczenia )

Słodziutka malinowa galaretka z odrobiną cukru, reszta tofurnika słodzona daktylami. Bez pieczenia, sam się robi w lodówce.

Lato równa się masa owoców, a najwięcej tych leśnych. Maliny, borówki, jagody, truskawki. Z każdej z nich wychodzą przepyszne tofurniki. Są truskawki w czekoladzie, a ja mam maliny w karobie. Tak naprawdę zrobiłam go tylko po to, żeby nie musieć rano przygotowywać śniadania, tylko mieć gotowe, czekające w lodówce. Jak się okazało, dzisiaj jest Vegan Cake Day, więc taa daa z tej okazji przedstawiam mojego jednego z pierwszych tofurnika. Tofurnika z karobem i malinami. Jest o wiele delikatniejszy niż tofurnik sezamowo – pomarańczowy.

_MG_9809_MG_9832_MG_9813_MG_9822

Składniki:

( tortownica 16 cm )

 

spód:

 

1 / 2 szklanki daktyli

3 / 4 szklanki migdałów

1 / 3 szklanki płatków owsianych

 

warstwa karobowa:

 

250 gram tofu

250 ml mleka sojowego

1 / 2 szklanki daktyli

sok wyciśnięty z 1 limonki

3 łyżki karobu

1 / 3 szklanki orzechów włoskich

2 łyżeczki agaru

 

galaretka z malinami:

 

1 szklanka wody

1 / 2 szklanki malin

1 łyżka brązowego cukru

1 łyżeczka agaru

maliny

 

Przygotowanie:

 

info:  1 szklankę daktyli zalewam wodą i zostawiam na 1 godzinę

spód:

1. Odcedzam daktyle i wrzucam 1 / 2 daktyli do blendera kielichowego razem z płatkami owsianymi i migdałami. Miksuję jak najdrobniej, następnie masę wykładam na dnie tortownicy. Wstawiam do lodówki.

 

warstwa karobowa:

1. Drugą część namoczonych daktyli wrzucam do blendera kielichowego razem z tofu, mlekiem sojowym, karobem, sokiem z cytryny lub limonki i orzechami włoskimi. Blenduję, dopuki masa stanie się jednolita. Musi być bardzo dobrze zmiksowane.

2. Zawartość blendera przekładam do garnka. Dodaję agar, doprowadzam do wrzenia i gotuję przez 1 – 2. Cały czas mieszając. Następnie zdejmuję z ognia.

3. Wyjmuję spód z lodówki i wylewam na niego zawartość garnka. Delikatnie wygładzam wierzch. Zostawiam do ostygnięcia, następnie wstawiam do lodówki na 3 godziny.

 

galaretka z malinami:

1. W blenderze miksuję 1 / 2 szklanki malin z wodą. Przelewam do rondelka, dodaję agar i doprowadzam do wrzenia. Gotuję przez 1 – 2 minuty. Cały czas mieszając. Następnie przelewam do miski / szklanki przez sitko aby odcedzić pestki. Zostawiam do lekkiego ostygnięcia, co jakiś czas mieszam, aby sprawdzić, czy nie zgęstniała.

2. Po 3 godzinach wyciągam z lodówki tofurnika z zastygniętą warstwą karobową. Wylewam na niego lekko ostygniętą galaretkę, następnie układam na niej maliny. Zostawiam do ostygnięcia, następnie wkładam do lodówki na całą noc.

Naleśniki z młodym jęczmieniem i musem z płatków ryżowych i karobu z borówkami ( bez oleju )

Najlepsze wegańskie naleśniki z siemieniem lnianym, smażone beztłuszczowo.

Dość długo podchodziłam do tematu z naleśnikami. Pierwsze bez tłuszczowe, które zrobiłam to Julieanny Hever na owocami leśnymi. Zdecydowanie uważam, że daleko im do naleśników, dlatego zmieniłam ich nazwę na pancake! Natomiast dzisiejszy przepis to stuprocentowe ciasto naleśnikowe. Długo szukałam, aby znaleźć jeden najbardziej odpowiadający mi przepis. Znalazłam go w „Nowoczesne zasady odżywiania w praktyce” Leanne Campbell. Zanim go odkryłam testowałam również przepisy z płatkami owsianymi i olejem. Były smaczne i miały super konsystencję. Niemniej jednak cały czas zależało mi na tych smażonych beztłuszczowo dalej zachowując odpowiednią teksturę. No i udało się. Napisałam już w przepisie na dole, że bardzo ważne jest już od samego początku delikatne podważanie ku środkowi gdy brzegi zaczynają się lekko rumienić. Smażyć na (!) wolnym ogniu.

_MG_0027

_MG_9764

Składniki:

( około 5 – 6 naleśników )

 

1 szklanka mąki pszennej ( typ 450 )

1 1 / 2 szklanki mleka sojowego

1 szklanka wody

2 łyżki mielonego siemienia lnianego

1 łyżka karobu, młodego jęczmienia lub spiruliny ( opcjonalnie )

szczypta sody oczyszczonej

 

mus karobowy z płatków ryżowych:

 

1 / 2 szklanki płatków ryżowych

1 szklanka mleka sojowego

1 łyżka karobu

 

Przygotowanie:

 

mus karobowy z płatków ryżowych:

1. Do garnka wrzucam płatki ryżowe, zalewam je mlekiem zagotowuję i gotuję przez 5 minut. Zdejmuję z ognia i zostawiam na 15 – 20 minut. Następnie blenduję razem z karobem.

 

naleśniki:

1. Do garnka wsypuję mąkę, siemię lniane, sodę oczyszczoną i młody jęczmień ( opcjonalnie ). Mieszam, aby wszystko się wymieszało, następnie dodaję mleko i mieszam trzepaczką, aby wyrobić jednolite ciasto.

2. Rozgrzewam beztłuszczową ( non – stick ) patelnię do naleśników i wylewam na nią niepełną chochelkę ciasta. Przechylam patelnię, aby jak najcieniej rozprowadzić ciasto. Smażę na wolnym ogniu. Ważne jest, aby pilnować ciasta i od razu jak brzegi zaczną się rumienić delikatnie je podważyć łopatką. Tak jak ciasto jest coraz bardziej rumiane ku środkowi, tak z każdej strony coraz bliżej środka podważam sylikonową łopatką. Jeżeli od razu nie będę delikatnie podważać ciasta, cienkie brzegi mogą przywrzeć do patelni i trudno będzie obrócić naleśnika na drugą stronę. Smażę z dwóch stron i przekładam na talerz. W trakcie smażenia ciasto w garnku może zgęstnieć, wtedy rozrzedzam je mlekiem lub wodą.

podaję ze świeżymi owocami ( bananami lub borówkami), musem karobowym z płatków ryżowych, domową nutellą ( krem karobowy )karobellą lub polewą budyniowo sojową

 

Wegański omlet z agrestem

Nie, nie jest z mąki z ciecierzycy. Smażony beztłuszczowo, cynamonowy z dowolnymi owocami sezonowymi i budyniową polewą sojową.

Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, dlatego codziennie rano bardzo się przykładam do tego co wyląduje na moim talerzu. Oczywiście, kasza jaglana jest jak zwykle na pierwszym miejscu, ale czasem potrzeba czegoś nowego. Brak pewnych składników zmusza do myślenia i pobudza kreatywność. Dlatego lubię, specjalnie nie pójść do sklepu, aby w pełni wykorzystać to co obecnie mam w domu. Szczerze mówiąc, nie wiem czemu zdecydowałam się na omleta, ponieważ słoik pełen jaglanki cały czas czeka, żeby go zjeść. Nie mniej jednak, dzień wcześniej tuż przed snem zebrało mi się na namiętne wertowanie internetu w celu znalezienia jakiegoś ciekawego przepisu na wegańskiego omleta. Większość z nich, jak nie wszystkie były na bazie mąki z ciecierzycy. Czemu? Nie wiem. Jak by nie było, zrobiłam swoją wersję wegańskiego ze wszystkich resztek, które miałam akurat pod ręką. Było tam między innymi nieźle napoczęte tofu. Na luzie, z samego rana na widowiskowe śniadanie polecam każdemu genialny omlet z agrestem i sojową polewą.

Tak swoją drogą, mleko sojowe + mąka ziemniaczane to ostatnio mój największy przyjaciel. Zaczynając od rzadkiej konsystencji – śmietana sojowa do klusek leniwych, przez trochę gęściejszą ( patrz na dole, idealna do omleta lub naleśników ), kończąc na budyniu – no jeszcze go nie robiłam, ale idę w tym kierunku. hehe Konsystencja, zależy jedynie od ilości mąki ziemniaczanej. Ważne: mleko musi być gorące, zagotowane.

 

_MG_9735

_MG_9723
_MG_9729
_MG_9738

Składniki:

( 1 omlet )

 

omlet:

 

50 gram tofu

1 mały banan

1 /  2 szklanki mleka + 2 łyżki

1 /  3 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej drobnej ( typ 2000 )

1 łyżeczka mąki sojowej

1 łyżeczka cynamonu

1 / 3 łyżeczki sody oczyszczonej

1 łyżka migdałów

 

budyniowa polewa sojowa:

 

1 / 3 – 1 / 2 szklanki mleka sojowego

1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej

 

Przygotowanie:

 

budyniowa polewa sojowa:

1. Do garnuszka wlewam mleko sojowe i doprowadzam do zagotowania. Przez sitko dodaję mąkę, cały czas mieszając trzepaczką, do czasu aż mleko zgęstnieje. Jeżeli, jest za rzadkie dodaję odrobinę więcej mąki.

 

omlet:

1. Do pojemnika blendera wrzucam tofu i banana, miksuję na gładką masę. Masę przekładam do miski, dodaję mleko, dobrze mieszam. Na końcu dodaję mąkę pszenną, sojową, sodę oczyszczoną, cynamon i rozgniecione w moździerzu migdały. Całość bardzo dobrze mieszam widelcem, aby masa była jednolita.

2. Ciasto przekładam na rozgrzaną patelnię, rozprowadzam łyżką. Smażę pod przykryciem na beztłuszczowej ( non – stick ) patelni do naleśników. Gdy lekko się zarumieni, przewracam delikatnie na drugą stronę przy pomocy łopatki i nie długo dosmażam. Około 1 – 2 minuty na pierwszej stronie, około 30 sec na drugiej stronie.

podaję z agrestem, orzechami, awokado i budyniową polewą sojową

Najzdrowsze pancake na świecie + krem karobowy ( domowa ‚nutella’ )

Smażone bez oleju! Gęste i sycące pancake z owocami leśnymi i bananem. Posmarowane przepysznym orzechowo – karobowym kremem z daktyli.

W taką piękną pogodę, nie da się jeść nie zdrowo. Po prostu samo się prosi, aby na talerzu wylądowały wszystkie możliwe warzywa i owoce na raz. Dzisiaj testuję jeden z pierwszych śniadaniowo / obiadowych przepisów Jeanna’y Hever z „Dieta Roślinna na co dzień„. Oznacza to, że własnie skończyłam ją czytać i tak samo jak za pierwszym razem, po przeczytaniu pierwszych kilku stron tak i teraz dalej trzymam się mojej pierwotnej opinii. Nadal ją polecam wszystkim co dbają o własne zdrowie i chcą przy okazji zrzucić kilka zbędnych kilogramów. Mogę zdradzić, że jest tam bardzo przystępnie opisane odżywianie podczas ciąży i sposób żywienia sportowców. Można także znaleźć jak sobie radzić podczas świąt, ale również jak do pierwszych dni odżywiać swoje dzieci. Całość poprzedza dział biologiczny, czyli w jakich produktach znajdziemy najcenniejsze mikro i makro składniki i jak one wpływają na nasz organizm.

To są jedyne pancake, które mi wychodzą. Muszę się pochwalić, że totalnie nie potrafię smażyć. Jestem ogromnym zwolennikiem piekarnika, ale czasem trzeba użyć tej patelni. To jest chyba jedyny przepis na pancake, które pierwszy raz od długiego czasu mi wyszły. Po za tym zamiast owoców leśnych można dodać wszystko to na co danego dnia mam ochotę.

Inne propozycje na zdrowe pancake : 

  • młody jęczmień
  • karob lub kakao
  • jakie kolwiek drobno pokrojone lub zmiksowane owoce
  • uprażone i posiekane orzechy lub masło orzechowe
  • tahini

nalesniki2

nalesniki6
nalesniki4
nalesniki5 nalesniki3

Składniki:

( 4 małe pancake lub 2 duże )

 

ciasto:

 

1 średni banan + 1 do dekoracji

1 szklanka mąki owsianej lub pszennej

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1 łyżka soku daktylowego lub czysty syrop klonowy / daktylowy

1 szklanka ulubionych owoców leśnych

1/4 szklanki mleka roślinnego

 

krem karobowy:

 

1 szklanka suszonych daktyli

woda

1 / 3 szklanki orzechów włoskich lub laskowych ( 35 g )

1 czubata łyżeczka karobu ( ewentualnie surowego kakao )

 

Przygotowanie:

 

krem karobowy:

 

1. Do wysokiego dzbanka wrzucam daktyle i zalewam je wodą, tak aby je przykryła, nie więcej. Zostawiam do namoczenia na 1 – 2 godziny.

2. Po tym czasie od daktyli odlewam tylko 1 / 3 szklanki wody. Zatrzymuję ją w słoiku, jako sok daktylowy. Przechowuję w lodówce nie dłużej niż 5 dni.

3. Do dzbanka dodaję orzechy i karob. Miksuję na gładką masę. Jeżeli jest zbyt gęsta, z powrotem dolewam troszeczkę wcześniej odlanej wody ( syropu daktylowego ) lub mleka roślinnego. Miksuję na gładką masę i przekładam do słoika.

gotowy krem wstawiam do lodówki, gdzie lekko zgęstnieje, a smaki przejdą

 

pancake:

 

info: żeby zrobić mąkę owsianą wystarczy 1 szklankę płatków owsianych zmiksować w młynku do kawy.

1. W garnku rozbełtuję banana, następnie dodaję mleko, proszek do pieczenia, syrop daktylowy i mąkę. Dobrze mieszam i na końcu dodaję owoce leśne, mieszam raz jeszcze.

2. Na rozgrzewam suchą patelnie na średnim ogniu. Dodaję 1 / 4 masy i smażę pod przykryciem przez około 3 – 4 minuty. Następnie przy pomocy łopatki delikatnie odwracam na drugą stronę i smażę następne 3 – 4 minuty.

3. Gotowego pancake’a układam na talerzu, smaruję kremem karobowym i układam na nim banany. Z każdym następnym robię tak samo. Podaję z ulubionymi owocami sezonowymi i świeżą miętą lub melisą.

Bananowo – owsiany z cynamonem

Sycący koktajl, który swój wyraz zawdzięcza sporej ilości cynamonu. Tak zazwyczaj wygląda moje drugie śniadanie.

Wreszcie w domu! Lubię podróżować, ale nie ma to jak w domu.. Tu jest zawsze najlepiej. Tak jak ostatnio mówiłam w moim przypadku na drugie śniadanie ( a zwłaszcza w drodze ) najlepiej sprawdzają się koktajle. W zeszłym tygodniu był orzeźwiający z jabłkiem, pomarańczą i miętą. Tym razem słodki i sycący z wyrazem, czyli banan, płatki owsiane i cynamon. Cała prawda o nim jest taka, że tylko to było w kuchni, a coś w końcu trzeba zjeść. Blender poszedł w ruch i wyczarował takie pyszności. Powiedzenie „im mniej tym lepiej” znowu się sprawdziło. Gdy mam w kuchni mniejszą ilość składników do wyboru, wychodzą lepsze rzeczy. Gdy jest ich za dużo, sama nie wiem po co sięgnąć. Wtedy najczęściej mam ochotę na wszystko na raz, nie jestem w stanie się zdecydować i wychodzi jedna wielka ‚kupa’! Dlatego od dzisiaj będę trzymać się tej zasady. Jak koktajle to 3 składniki i nie więcej.

Jego konsystencja? Zdecydowanie nie jest rzadki. Przesadnie gęsty też nie, dlatego zakwalifikuję go jako lekko gęstego. W końcu płatki owsiane i banan robią swoje.

W zależności od tego jakie mleko sojowe używam koktajl zyskuje lub traci na wartości. Testowałam kilka. Większość z nich była dość wodnista, dlatego nazywane są napojami sojowymi. Mleka migdałowe i kokosowe również, nie były, aż tak gęste. Ostatecznie wybrałam Soy Dream. Jak na razie lubię je najbardziej i nie znalazłam lepszego. Ma bardzo delikatnie gęstą konsystencję, a po podgrzaniu nie traci, ani nie zmienia swojego sojowego smaku.

bananowo-owsiany1

piasek
bananowo-owsiany2

Składniki:

( 1 porcja )

 

1 / 2 szklanki płatków owsianych

1 szklana mleko roślinne

1 duży banan

1 łyżeczka karobu

1 / 2 łyżeczki cynamonu

Przygotowanie:

1. Płatki owsiane dokładnie płuczę pod bieżącą wodą, dodaję do dzbanka razem z mlekiem roślinnym, karobem, obranym bananem i cynamonem. Blenduję ręcznym blenderem na gładką masę.

2. Zostawiam na 15 – 30 minut do lekkiego zgęstnienia. Po tym czasie przelewam do szklanki / bidonu i podaję.

Warzywny paprykarz w słoiku

Co zrobić z  pozostałą pulpą warzywną po rosole? Po prostu paprykarza. Pożytecznie i wygodnie bo w słoiku.

Dawno już nie piekłam, żadnego pasztetu, a my bardzo lubimy różnego rodzaju pasty i pasztety. Zwłaszcza na wieczorną kolację. Ostatnio zrobiłam rosół, po którym jak zwykle została masa warzyw. Raz z nich zrobiłam leczo, a innym razem wybrałam marchewki i była pasta marchewkowa, tym razem paprykarza. Pasztety zazwyczaj piekę w zwykłej foremce, ale jak wiadomo wszytko czasem się nudzi. Już jakiś czas chodziło mi po głowie w czym innym mogłabym je zrobić. Próbowałam w formach po muffinkach – fajnie. Mam też okrągłą tortownicę – nie koniecznie. Słoiki! Widziałam u jadłonomi, że na święta robi swoje pasztety w słoikach. Na pierwszy rzut oka pomysł nie rzucił mnie na kolana, ale gdy drugi raz użycie słoików pojawiło się u HelloMorning, pomyślałam, że czemu nie. Również picie smoothies w słoikach stało się całkiem powszechne, więc zadziałałam.

Tak z drugiej strony, to muszę przyznać, że jestem ogromną fanką słoików małych, dużych, kwadratowych i podłużnych. Mam bzika na ich punkcie. Segreguje w nich wszystko co możliwe. Orzechy, kasze, nasiona i suszone owoce. Każde z nich ma swoje miejsce i jest łatwo dostępne. Nic nie wala się w plastikowych opakowaniach.

…a jak już mam gotowego paprykarza, to przecież nie będę go wyjadać samego prosto ze słoika. Do czego zmierzam? Dobra, nie będę owijać w bawełnę mam łopatę do wypieków, dlatego od razu z tej okazji upiekłam dwa przepyszne bochenki chleba. Były, bo już zostały zjedzone z kawałkami jabłka i octem jabłkowym. Mam już przygotowane zdjęcia, więc chwila moment będę o nich pisać. Co prawda najpierw miało być o chlebie, a potem o paprykarzu, ale upiekł się tak niespodziewanie, smakował nieziemsko, więc musiał być pokazany jako pierwszy.

Czemu zdjęcie koguta? Nie, nie ma go w środku paprykarzy, mimo to, że pachną jak drobiowe, kogut dalej żyje! hehe To jest nasz kochany kogut Stefan, zadbany i żywiony lepiej niż niejeden człowiek. W związku z jego cudownym ubarwieniem, postanowiłam go obfotografować, bo pasował do kolorystyki dzisiejszego posta. Tak jak Stefan ma część pomarańczowych / brązowych piór, tak i ulubione tulipany mojej mamy mają wszystkie płatki pomarańczowe.

_MG_7438

stefan
_MG_7354
_MG_7378

Składniki

( 4 średnie słoiki )

 

pulpa warzywna z rosołu

300 ml rosołu

2 1 / 2 łyżki sosu sojowego ( bezglutenowo: bezglutenowy sos sojowy )

1 1 / 4 szklani fasoli białej

1 łyżeczka nasion kolendry

1 / 2 łyżeczki lubczyku

1 / 2 łyżeczki słodkiej papryki

1 / 4 papryki chilli

szczypta gałki muszkatołowej

100 ml oleju rzepakowego

2 ziela angielskie

2 liście laurowe

pieprz + sól do smaku

Przygotowanie:

fasole warto namoczyć przez noc dzień przed gotowaniem

1. Fasolę wsypuję do garnka i zalewam 3 szklankami wody. Gotuje do miękkości.

2. W między czasie na patelni rozgrzewam olej, następnie dodaję liście laurowe i ziele angielskie. Po chwili dodaję pulpę warzywną z rosołu. Delikatnie podsmażam co chwilę mieszając, aby się nie przypaliła. Przed przełożeniem do miski wyjmuje i wyrzucam liście laurowe.

3. Do dużej miski przekładam ugotowaną fasolę i miksuję ją na gładką masę przy pomocy ręcznego blendera, następnie dodaję pulpę warzywną z patelni, 300 ml rosołu i miksuję raz jeszcze. Na koniec kolendrę rozgniatam w moździerzu i dodaję do miski razem z sosem sojowym, lubczykiem, słodką papryką, papryką chilli i gałką muszkatołową. W razie potrzeby wedle uznania doprawiam solą i pieprzem do smaku.

4. Masę przekładam do słoików i piekę bez przykrywek przez 55 minut w wcześniej nagrzanym piekarniku na 150*C. Gotowe wyjmuję na deskę i zostawiam do ostygnięcia.

Pasztet z soczewicy jak wołowy

Szałwią podobno przyprawia się mięso. Ja od tej pory przyprawiam nią soczewicę. Dziwne? Nie, nie przyprawione mięso jest bez smaku, a ziarno nie. Można je jeść doprawione i nie doprawione w obydwu przypadkach dobrze smakuje.

…o ja cie, ile tam na górze wyszło powtórzeń. Nie, nie, nie i nie, no ale jak by nie było to jest prawda. Nie doprawione mięso nie smakuje tak dobrze jak nie doprawiona soczewica czy ciecierzyca. Chyba to zdanie powinnam umieścić na górze, skoro w końcu udało mi się zebrać kilka słów do ‚kupy’. W sumie po co i tak każdy zrozumie o co chodzi. Dobra, ale tak na poważnie. Od nie dawna, a raczej coś pomiędzy dawna i niedawna piekę pasztety. Pierwszym, który upiekłam w swoim życiu był soczewicowy pasztet Jadłonomi z żurawiną. O tak, tego to nie trzeba przedstawiać, opisywać ani w ogóle o nim wspominać. Każdy powinien bez zająknięcia wiedzieć jak go przyrządzać. Jest obłędny, co więcej myślę, że ten kto je mięso na co dzień nie poczułby, że jest w pełni pasztetem bezmięsnym. Co mnie skłoniło, aby tym razem zrobić sobie od niego przerwę skoro jest taki dobry? hmm… chleb z szałwią. Piekąc go, dowiedziałam się, że może on smakować nieco dziwnie, ponieważ szałwią doprawia się mięso. Od razu przyszedł mi do głowy ten pasztet. Od tamtej pory wiedziałam, że moim następnym wypiekiem będzie pasztet z szałwią, a co więcej wiedziałam, że wyjdzie przepyszny. Nie było opcji, żeby coś poszło nie tak.

Szałwia której użyłam jest moją własną prywatną, wyhodowaną w ogródku. Rok temu bujnie rosła i nie została zużyta, dlatego ją ususzyliśmy. Spora garść jej całych liści w zupełności wystarczyła na foremkę pasztetu. Pierwszy degustator od razu stwierdził, że pasztet smakuje jak wołowy!

szalwia4szalwia7

szalwia2
szalwia1
szalwia6

_MG_6882

Składniki:

 (1 keksówka 26 cm )

1 szklanka nie ugotowanej soczewicy

1 / 4 szklanki nie ugotowanej kaszy jaglanej

2 cebule

2 ziela angielskie

2 liście laurowe

2 goździki

2 łyżki sosu sojowego ( wersja bezglutenowa: z bezglutenowym sosem sojowym )

spora garść suszonej szałwii

100 ml oleju rzepakowego

pieprz

sól

Przygotowanie:

1. Soczewicę wrzucam do garnka i zalewam wodą. Gotuję około 30 minut, do czasu, aż zmięknie i wchłonie całą wodę. Kaszę jaglaną umieszczam w drugim garnku i zalewam 1 szklanką wrzącej wody, doprowadzam do zagotowania. Zestawiam z ognia i odstawiam ma bok pod przykryciem na 30 minut. Po tym czasie powinna spęcznieć i wchłonąć całą wodę.

2. W między czasie na patelni rozgrzewam olej. Dodaję ziele angielskie, liście laurowe i goździki. Gdy poczuję wydobywający się aromat dodaję obraną i drobno posiekaną cebulę. Smażę do czasu, aż się zeszkli.

3. Gotową cebulę przekładam do dużej miski i miksuję przy pomocy ręcznego blendera na gładka masę. ( ziele angielskie, goździki i liście laurowe można wyjąć i wyrzucić. Ja lubię je czasem zostawić ). Następnie dodaję kaszę jaglaną i soczewicę, miksuję raz jeszcze. Na końcu dodaję sos sojowy i dokładnie rozgniatam liście suszonej szałwii. Oczywiście całość dokładnie blenduję raz jeszcze. W razie potrzeby doprawiam solą i pieprzem.

4. Gotowe ciasto przekładam do wcześniej wyłożonej papierem do pieczenia foremki. Piekę przez 45 minut we wcześniej nagrzanym piekarniku na 180*C. Upieczony pasztet wyjmuję z piekarnika i zostawiam do ostygnięcia, następnie władam do lodówki na całą noc.

Chleb orkiszowy z żurawiną na zakwasie żytnim

Subtelnie słodkawy dzięki suszonej żurawinie, jednak zachowuje swój wyraz dzięki żytniemu zakwasowi. Całość na szlachetnej pszenicy, to znaczy mące orkiszowej. Nieziemsko mięciutki w środku, a jego skórka jest na pograniczu miękkości / elastyczności i chrupkości.

Jak już mówiłam, ostatnio odkryłam co trzeba zrobić, aby skórka nie była twarda jak kamień. Wszystko wychodzi zadowalająco, a jak przychodzi pora krojenia to zonk! Co z tą skórką? Ja już wiem i od ostatniego razu, to znaczy od pszenno – żytniego chleba z dynią już wiem jak to robić, aby nie mieć tego problemu. Teraz moje chleby są wręcz idealne.

Dzisiejszy jest jednym z moich pierwszych, który robiłam bez przepisu. Dlatego mogę śmiało przyznać, że to mój własny przepis. Owszem po upieczeniu paru bochenków został mi w głowie jakiś wzór pieczenia. Jest to nieuniknione, ale jak by nie było zawsze trzeba połączyć wodę z mąką, aby wyszło jakiekolwiek pieczywo.

zzurawina1 zzurawina2 zzurawina3 zzurawina4

Składniki:

( 1 duży bochenek )

 


zaczyn:

 

2 łyżki zakwasu żytniego ( 100 % hydratacji )

1 szklanka mąki żytniej ( typ 720 )

2 / 3 szklanki wody

 

ciasto właściwe:

 

600 gram mąki orkiszowej

1 1 / 4 szklanki wody

cały zaczyn

1 łyżka soli

 

Przygotowanie:

1. W sporej misce mieszam wszystkie składniki na zaczyn, przykrywam folią aluminiową i odstawiam w ciepłe miejsce na 8 – 12 godzi.

2. Po tym czasie w dużej misce mieszam zaczyn, mąkę i wodę. Mieszam drewnianą łyżką, aby składniki się połączyły, nie wyrabiam. Zostawiam na 20 – 40 minut, aby ciasto odpoczęło. Po tym czasie wyrabiam ciasto, dodaję sól i suszoną żurawinę,  zostawiam w ciepłym miejscu przykryte kuchenną szmatką na 2 godziny. W tym czasie ciasto składam trzykrotnie w 30 minutowych odstępach.

3. Po tym czasie wykładam ciasto na oprószoną wcześniej mąką deskę i zostawiam na 20 min. Następnie obsypuję je mąką od góry i umieszczam w koszyku wyłożonym kuchenną szmatką. Zostawiam do wyrośnięcia w temperaturze pokojowej na około 3 godziny.

4. Nagrzewam piekarnik na 220*C ( razem z blachą ) i prosto ze szmatki bardzo delikatnie przekładam chleb na rozgrzaną blachę, przymykam drzwiczki piekarnika i psikam wodą do środka, aby naparować piekarnik. Piekę przez około 35 min.

5. Upieczony chleb wyjmuję z piekarnika i zostawiam do ostygnięcia.