Zielone curry z bobem + chapati

Polska wersja curry z bobem i indyjskim chlebem chapati. Przyprawy robią swoje, dlatego cała potrawa zachowała swój wyrazisty smak i aromat.

Chapati zrobiłam wczoraj po raz pierwszy. Są to cienkie i okrągłe pszenne placki ( pieczywo ) pochodzące z Indii. Używane zamiast sztućców do nabierania jedzenia. Z pierwszych dziesięciu, które zrobiłam cztery odniosły sukces, a pozostałe sześć było twarde jak nachos’y. Problem tkwił w zbyt mocno rozwałkowanym cieście. Nie może być za cienkie, bo musi lekko urosnąć / podnieść się – takie małe bąbelki. Tak wszystkim posmakowały, że zdecydowałam się je dzisiaj powtórzyć. Trening czyni mistrza i wszystkie wyszły idealnie.

Zielone curry to fajna sprawa. Jakiś czas temu przyrządziłam curry z czerwonej soczewicy Ramsay’a. Bardzo chciałam się nim pochwalić na stronie, ale nigdy nie było okazji. Zdjęcia, które zrobiłam wyszły okropnie, więc przepis poszedł w niepamięć. W związku z tym, że dzisiaj i wczoraj w całym domu unosił się zapach chapati, naszła mnie ponowna ochota na to danie. Rzecz w tym, że od rana wszyscy trąbili o bobie. Sezon na bób trwa, w lodówce jest bób, bób zawiera zawiera błonnik i kwas foliowy. Trzeba zjeść bób. Dobra! To zamiast soczewicy będzie bób i wcale nie trzeba go obierać, bo wychodzi bardzo mięciutki. Przez chwilę się zawahałam jakich przypraw powinnam użyć. Doszłam do wniosku, że skoro robię curry, to nie może się obejść bez klasycznego zestawu, czyli cynamon, goździki, garam masala i kurkuma. Następną zagwostką były pomidory, czym je zastąpić? W końcu miało być zielono. Cukinia czy jarmuż? Padło na cukinie, bo bardziej wodnista.

Podsumowując. Jestem prze dumna z mojego zielonego curry. Zachowało tradycyjne indyjskie smaki i aromaty, podczas gdy jest zrobione na polskim bobie. Jego smaczek się nie zgubił, a cukinia tworzy super sos i w ogóle nie rzuca się w kubki smakowe. Trochę się bałam, że może zepsuć całe danie swoim mdłym posmakiem, ale ryzyko się opłaciło i wyszło obłędnie!

Już nie wspominam o chapati, bo to po prost jest za dobre! Nie trudne i nie wymaga dużo czasu do przygotowania. Smażenie nikomu przysporzy problemu. Myślę tu o sobie. Wcinać można na wszystkie możliwe sposoby. Wrapy, z curry, z dipami, albo po prostu same.

_MG_9064

_MG_9009
_MG_9017
_MG_9005
_MG_9051_MG_9061

 

Składniki:

 

zielone curry

( 1 porcja )

 

3 / 4 szklanki bobu

1 1 / 2 szklanki wody

1 ziele angielskie

2 goździki

1 – 2 cm laski cynamonu

1 / 2 cukinii

1 łyżeczka oliwy z oliwek

1 mała cebula

1 ząbek  czosnku

0,5 cm imbiru

1 / 2 łyżeczki kurkumy

1 łyżeczka garam masala

2 ziarna pieprzu

szczypta chili ( wedle uznania )

1 czubata łyżka mleka kokosowego

sól

 

chapati:

( 10 placków )

 

2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej

250 ml ciepłej wody

1 łyżeczka soli

oliwa z oliwek

 

Przygotowanie:

 

chapati:

1. Do dużej miski wsypuję mąkę pszenną i łyżeczkę soli, mieszam. Następnie cały czas mieszając drewnianą łyżką stopniowo dodaję wodę. Wyrabiam ciasto przez 10 minut. Zostawiam przykryte, aby odpoczęło przez 20 min do godziny.

2. Po tym czasie, raz jeszcze ugniatam ciasto przez 5 minut. Dzielę je na 10 części, wrzucam do miski i przykrywam ścierką.

3. Oprószam deskę mąką i trochę wsypuję do małej miseczki. Z miski biorę jedną z części i formuję z niej kulkę, które delikatnie spłaszczam w dłoniach, aby nabrało kształtu dysku. Obtaczam w mące i rozwałkowuję je na desce. Placek powinien mieć kształt mniej więcej koła o średnicy 20 cm. Nie mogą być, za cienkie ponieważ wyjdą z nich twarde nachos’y.

4. Rozgrzewam suchą patelnię ( do naleśników ), na średni ogień wrzucam przygotowany placek. Kiedy delikatnie zacznie się unosić / będą widoczne bąbelki delikatnie zaglądam od spodu czy pojawiły się pojedyńcze lekko brązowe plamki. Jeśli tak, odwracam na drugą stronę i smażę tak samo jak z pierwszą stroną, około 1 minutę strona.

5. Gotowego placka przenoszę na talerz i smaruję bardzo małą ilością oliwy z oliwek przy pomocy pędzelka. Dokładnie to samo robię z resztą ciasta.

 

zielone curry:

1. Umyty bób wrzucam na patelnie razem z zielem angielskim, goździkami, rozgniecionym w moździerzu pieprzem i cynamonem. Zalewam wodą i doprowadzam do wrzenia. Gotuję pod przykryciem na małym ogniu do czasu, aż około połowa wody wyparuję. Około 20 minut.

2. Cukinię myję i miksuję ręcznym blenderem na gładką masę, odstawiam na bok.

3. Obieram i drobno siekam cebulę, czosnek i imbir. W małym rondelku rozgrzewam oliwę z oliwek. Na rozgrzaną oliwę dodaję cebulę i smażę, do czasu, aż się zeszkli. Następnie dodaję czosnek i imbir, wraz z kurkumą, garam masalą, i chili. Smażę jeszcze przez minutę i dodaję wcześniej zmiksowaną cukinię. W razie potrzeby wlewam 1 / 4 szklanki wody. Cały czas mieszając trzymam na ogniu jeszcze przez  3 minuty.

4. Gdy bób jest już gotowy ( połowa wody wyparowała ) dodaję zawartość rondelka. Trzymam na średnim ogniu, co jakiś czas mieszając do czasu, aż odpowiednia część wody wyparuje. Mi wystarczyło około 5 minut.

5. Na końcu doprawiam solą i dodaję mleko kokosowe. Gotowe curry przekładam do miseczki i podaję z trzema chapati.

2 thoughts

  1. masz być z czego dumna, musi smakować niesamowicie! kolejny przepis z Twojego bloga, który zapisuję do zrobienia – jak tylko zdobędę bób już wiem co będzie na obiad 😀 a chapati tym bardziej mam ochotę spróbować, nigdy nie robiłam, także stawiam sobie to wyzwanie 🙂

    Odpowiedz

    1. szczerze mówiąc sama byłam w szoku 😉 O taaaak, chapati jest nieziemskie!

      bardzo dziękuję za miłe komentarze

      Odpowiedz

Reply